Blog > Komentarze do wpisu
O szacunku do pracy

Pracujecie? Lubicie swoją pracę? Przykładacie się do swojej pracy?

Bo ja obserwuję skandaliczne zachowanie ludzi z którymi pracuję lub współpracuję. Wszyscy się obijają! Demoralizacja i brak szacunku do pracy postępuje w zastraszającym tempie. Ludziom nie chce się zrobić najprostszych rzeczy. Dziś "koleżance" nie chciało się czegoś zrobić, więc podała mi kartkę, żebym to ja zapisała. Czy to jest lenistwo połączone z głupotą, czy może brak wiary we własne możliwości? Dostrzegam taki schemat bardzo często.

Nie robią czegoś, bo to "za trudne" (ale nauczyć się też nie chcą). Ta sama panna poczęstowała mnie dziś tekstem (lekko lękowym tonem) "Jak zadzwoni telefon to odbierzesz.". Na pytanie czemu ja (głupia jakaś, czy nie pojęła aluzji?!) zaczęła mnie pytać, dlaczego boję się telefonu, po czym walnęła mi wykład na temat tego jak bardzo telefony są potrzebne. Oczywiście dla porządku dodam, że nikt nas telefonicznie nie nękał.

Wiele mówi się o tym, jak to pracodawca nie ma szacunku do pracownika, o bezprawnych zwolnieniach, oszczędnościach na świadczeniach, ageizmie, seksizmie, wykorzystywaniu pozycji i takich tam. A bardzo niewiele miejsca poświęca się postawie pracownika. Szkoda, bo jestem gorącą orędowniczką szacunku do pracy. Nie ma dla mnie wytłumaczenia, że "za mało płacą", czy że "nikt tak już nie robi". Skoro źle płacą i nie szanują, to jest to najlepsze wskazanie do zmiany pracy, a nie narzekania na nią. Kryzys i recesja nie są najfortunniejszym czasem na śmiałe roszady w życiu zawodowych, ale absolutnie nie powinny stanowić powodu do utraty szacunku dla siebie, lub obniżenia własnych standardów. Nie uczy się nas o etyce pracy, a lata PRL-u nauczyły tylko, że skoro wszystko jest wspólne to można potajemnie okradać pracodawcę wychodząc przedwcześniej z pracy, lub wynosząc po kryjomu co się da. I pewnie trudno się było oprzeć takiej tendencji skoro "wszyscy tak robią". Mnożenie pustych etatów i tworzenie bzdurnych komisji także nie przyczynia się do wytworzenia przekonania "moja praca jest potrzebna, jestem zadowolona z powierzanej mi odpowiedzialności". Nie ma szans na wyniesienie właściwej postawy z domu ze względu na wcześniej omówiony przekaz pokoleniowy i o to, że w ogóle nie ceni się już pracy.

Tymczasem praca powinna dawać radość. Nie widzę nic złego w cenieniu swoich kwalifikacji, zwłaszcza jeśli się je regularnie aktualizuje, jednak podejmować powinno się takich zadań, które lubimy na tyle, że mamy gotowość wykonywać je choćby za darmo. Każda sekunda życia jest cenna, warto robić tylko to, co nas cieszy. A praca także może być radością i wartością samą w sobie.

Poadto, najczęściej pracujemy z innymi ludźmi, więc należy szanować współpracowników i dbać o relacje z nimi. Znów nie postuluję, by każdy miał fakultet z psychologii (choć to nie zaszkodzi;)), ale minimum wyczucia wystarczy, a do tego jestem przekonana, że nawet zaprocentuje. Mając dobre relacje z innymi, dajemy sobie szansę na szczerą komunikację. Dzięki szczerej komunikacji jest mniej napięć w zespole i większe prawdopodobieństwo uzyskania szczerej informacji zwrotnej o naszych działaniach.

Szanujmy pracę.

czwartek, 19 sierpnia 2010, wildfemale

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/08/19 20:06:34
Dlaczego ja z toba nie pracuje??:(
-
2010/08/19 20:11:39
Wszystko świeta prawda! Niedobrze mi sie robi na mysl o pójściu do jakiegokolwiek urzędu bo tam wszyscy pracują za karę!! O cokowliek sie czlowiek nie zapyta to łaskę robią że odpowiadają!! Ponad to ja musze wszystko wiedzieć !! A jak czegoś nie wiem to slipia jak 5 złotych i pytanie: - To Pani tego nie wieeeee?!!
Jakbym wiedziała to bym tu durna babo jedna z drugą nie przychodziła!! Masakra!:/

Zauważyłam też że ci ludzie ktorzy teraz konczą moje studia (mam często praktykantów) są marnutcy że hoho :/ mają dużo więcej zawęzone kręgi a często są po prostu kretynami:/ przykro to pisac ale tak jest .. jak ja byłam praktykantką to rwałam sie do pracy!! Chcialam sie ak najwięcej nauczyć! A teraz ? .. ha tego nie umiem .. ja tego nie wiem .. a jak to zrobić ?/ i nic w kierunku żeby sie czegoś nauczyć i poprawić nie robią:/ Coraz gorsza ta studencka brać ... i potem takih pracowników mamy:/ marniutkich:/
-
2010/08/19 20:12:54
sory za te literówki ale coś mi klawiatura szaleje:/
-
2010/08/19 22:46:28
Serdecznie dziękuję za komplement. To bardzo miłe, że ktoś chciałby ze mną pracować:)
Faktycznie, poczta, banki i kasy PKP to miejsca przyciągające jakichś takich specyficznych, niechętnych ludzi.

A propos zawężonych trendów, to chodzą po Internecie niedawno zrobione (chyba amerykańskie) badania, które mówią, że obecni studenci np. uważają, że Beethoven to pies (wymyślilibyście to sami?). Mam szczerą nadzieję, że w Polsce sytuacja wygląda nieco lepiej. Blogowa solidarność nakazuje mi polecić niedawne notatki blogerki Weroniki (vide ulubione w panelu bocznym), która rozpisywała się o czytelnictwie wśród studentów prawa i był to obraz zaiste dramatyczny.

Co do świeżych absolwentów to jest dokładnie tak jak mówisz. W większości jest to to zmęczone życiem od samego początku i chce zarobić, a się nie zarobić. W zarabianiu dużo i w odpoczynku nie ma generalnie nic złego. Jednak zadaję sobie pytanie, dlaczego oni już na wstępie tacy zarobieni. I wychodzi mi na to (może ktoś ma inną hipotezę), że to dlatego, że nie lubią tego co chcą. A skoro nie robią tego, co lubią to dlaczego? Czy rodzice wybrali im studia? Czy sami nie mają wizji siebie na rynku pracy? Czy nie mają odwagi przeprowadzić się do ośrodka, gdzie kwitną możliwości skrojone na miarę ich aspiracji?

Normalne jest, że przychodzisz po studiach do pracy i... uczysz się, bo wszystko wygląda inaczej niż Cię uczyli. To norma, duży stres, duże wyzwanie ale i duża satysfakcja. Zupełnie zatem nie rozumiem podejścia typu "nie zrobię, bo nie umiem". Ja wiem, że nie umiesz, ale za coś ci w tej robocie płacą. Mogę to za ciebie zrobić raz i drugi, ale nie więcej. Za trzecim razem oczekuję, że będziesz już wszystko wiedział.
-
2010/08/19 22:53:50
O kurcze :) Dzisiaj rzadko spotykam osoby, które lubią swoją pracę. W swojej dostrzegłam, że każdy się przykłada, wszyscy wkładamy jak naiwęcej siły i czasu, aby wszystko "chodziło" jak należy, aby wszystko było na czas.
Ludzie nie doceniają często ani tego, co robią, ani tego, ile zarabiają, ani tego, ile inni ludzie wkładają wysiłku, aby społeczeństwo jakoś funkcjonowało.
Najważniejsze jest, aby robić to, co się lubi i nie mieć do innych pretensji o to, że jest jak jest.
-
2010/08/20 15:46:18
Gdybym ja przestałą lubić swoją pracę, to przyjrzałabym się temu bardziej. Może wystarczyłaby zmiana zespołu, ale nie wykluczone, że byłby to zdrowy sygnał, by zająć się czymś innym.

Nie doceniamy siebie nawzajem, nie doceniamy tego, że w ogóle mamy przywilej pracować nie myślimy z metapoziomu.
Wrr! Weekend źle mi się zaczął, pokłóciłam się właśnie w pracy i to właśnie dlatego, że panna, o której wspomniałam wcześniej znów się o... bijała.
-
2010/08/20 19:43:33
Panne trzeba postawić pod ścianą i powiedzieć jej jak krowie na rowie czego sie od niej wymaga i nie denerwuj sie:) szkoda zdrowia:))
-
2010/08/20 22:34:43
Wiesz co, ja jestem miła, grzeczna, w miarę pracowita. Nie należy do moich obowiązków strzelanie mów motywacyjnych do współpracowników, czy przydzielanie im obowiązków. Najgorsze jest to, że panna nijak nie rozumie, że źle robi.
Siedzę i zastanawiam się nad tą sytuacją i myślę, jak ważne by było zatrudnienie osoby, która przygląda się takim sytuacjom i, hmmm..., w ostateczności wnioskuje o zwolnienie lesera, bo takie jedno zgniłe jabłuszko potwornie demoralizuje.
-
2010/08/21 23:01:28
Komfort pracy najważnieszy wiięc nie myśle sobie że to jakieś tam moralizowanie tylko przedstawienie swojego punktu widzenia:) przeciez nie bedziesz za nia wiecznie pracowac! Są do cholery jakies granice!:/