Blog > Komentarze do wpisu
Chrupki ryżowe indyjsko-chińskie

Wczoraj zakupiłam w promocji w jednym z marketów chrupki ryżowe. Była wokół tego zrobiona cała otoczka, dzień orientalny w sklepie. Masa sosów, chrupek, czy innych sajgonek. To znaczy w katalogu masa, bo na półkach to już jakby mniej.

No i zabrałam się dziś za jedzenie tych chrupek. Fajne, ryżowe, pikantne, w strunowym opakowaniu... Dopiero podczas jedzenia zainteresowałam się składem. Przypominam, że chrupki nosiły na opakowaniu napis "Vitasia", "India", "Bombay Mix", co wzbudza skojarzenie z Indiami i wszystkim co egzotyczne, ale nieszkodliwe. Na odwrocie napisano:

Mieszanka chrupek ryżowych. Skład: ryż 58%, olej roślinny, cukier, skrobia modyfikowana, sos sojowy (soja, pszenica, sól), sol [tak napisali!], curry (zioła i przyprawy, lukrecja, cukier, sól, laktoza (z mleka), serwatka (z mleka), aromat, substancja przeciwzbrylająca: krzemian glinowo-sodowy, barwnik: karmel, cebula w proszku, ekstrakt z drożdży), maltodekstryna, cebula w proszku, czosnek w proszku, chilli, lukrecja, wzmacniacze smaku: glutaminian monosodowy, guanylan disodowy, inozynian disodowy, barwniki: ekstrakt z papryki, karmel, koszenila. Może zawierać śladowe ilości orzechów i orzechów arachidowych. Wyprodukowano w Chinach. Pakowano w Holandii.

Poza tym, że nie zgadzają się nawiasy, to pewien niepokój wzbudza także treść tego przepisu. Chrupki ryżowe, a tu ryż stanowi jedynie nieco ponad połowę składu. Chrupki na to naprawdę nie wyglądały. Dodatkowo pojawia się tam skrobia modyfikowana. A dlaczego modyfikowana?! Czy Indie kojarzyły się Wam z modyfikacją żywności? (bo może tylko ja jestem taka tępa). Konserwantów tyle, że opakowanie jest ważne do lutego 2011. No i nic dziwnego, jak komuś staną w gardle (jak mnie po tej lekturze), to będzie sobie je mógł zamknąć to uroczą struną i zostawić dla gości... których bardzo nie lubi. Miejsce pochodzenia mnie również zaskoczyło. Bowiem nie Indie, a Chiny. I z dziwnych powodów opłacało się to pakować nie w (tanich?) Chinach, ale aż w Holadii. Te chrupki podróżowały więcej niż ja przez całe życie!

Oczywiście przeszła mi na nie ochota, lecz na domiar złego wczoraj zachowałam się nader lekkomyślnie i kupiłam dwie paczki. Chce ktoś chrupeczek?

wtorek, 07 września 2010, wildfemale

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/09/07 20:29:48
HEHE ja sie tez ostatnio nacielam na podobne chrupki kupione w Lidlu z okazji dni tajskich:/ to samo badziewie:/ do dzisiaj leży w szafce:(

czeka na gości? .... tych nielubianych?;))