Blog > Komentarze do wpisu
Sala samobójców –recenzja filmu

Oglądałam w kinie „Salę samobójców”. O filmie usłyszałam w radio, zbierał pozytywne recenzje, więc postanowiłam go obejrzeć. Po seansie mogę powiedzieć, że recenzje te były w pełni zasłużone i powstają w Polsce dobre filmy.

Można by było stwierdzić, że fabuła mówi o tym, jak bardzo dostęp do internetu szkodzi młodzieży. Z tym, że to nie byłaby prawda. W takim zdaniu przedstawiono by bardzo powierzchowną interpretację. Film przedstawia historię pewnego dotychczas dobrze funkcjonującego chłopaka, przed którym matura i całe dorosłe życie. Chłopak wychowuje się w pełnej rodzinie, ojciec jest dyplomatą, matka projektantką mody. Oboje są pewni siebie, oboje pochłonięci własną pracą, być może za bardzo.

Synowi dali wszystko, jest wożony do prywatnej szkoły przez kierowcę, fundują mu zajęcia dodatkowe, niczego mu nie brakuje. No, może poza obecnością rodziców w jego życiu. I tu, w połączeniu z wrażliwością chłopca, zaczyna się problem. Zwrócenie się z nim do internetu jest objawem, a nie właściwą przyczyną problemów.

Wrażliwy główny bohater natrafia w sieci na grupę ludzi, których określa jako podobnych do rodziny, jednak nie jest w stanie zauważyć, że w gruncie rzeczy kontakty te mu szkodzą, a próby wmawiania sobie, że nie potrzebuje kontaktów realnych są z gruntu fałszywe. Przerażające, że znajdują się całe grupy ludzi, którzy wolą życie w sieci zamiast w realu, którzy nie chcą się konfrontować z codziennym życiem, nawiązywać realnych kontaktów, a w zamian za to gotowi są inwestować w kreowanie siebie w przestrzeniu, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistością i która izoluje ich od prawdziwych problemów tylko je pogłębiając.

Takie możliwości zastają naszego bohatera w momencie specyficznym. Jest przed maturą, nadchodzi dla niego moment dokonywania własnych wyborów, konfrontacji z dorosłością. Jednocześnie wciąż jeszcze potrzebuje rodziców, a tych nie znajduje. Jednoczą się oni dopiero w momencie, kiedy rozwija on poważne objawy psychiatryczne. Nawet wówczas specjalistom trudno jest mu pomóc, bo problem jasno leży w systemie rodzinnym, a zatem i jego rozwiązanie wymagałoby pracy całego tego systemu. Mimo takich deklaracji, rodzice nie są w stanie takiej pracy podjąć.

Spojlerem w mojej recenzji będzie powiedzenie, że historia nie kończy się dobrze. Kończy się wręcz tragicznie. Smutne jest, że po uzyskaniu informacji o samobójczej śmierci głównego bohatera, jego „rodzina” z sieci wylogowuje się jeden po drugim. W końcu ostatecznie w ten sposób można uciec od przykrości w świecie wirtualnym. Już podczas oglądania zaczęłam się zastanawiać jak to się wszystko mogło stać. Przecież chłopak miał tyle możliwości pomocy. Uczący się w szkole 18-latek mógł się zwrócić do zaufanego przyjaciela (gdyby go posiadał), lubianego nauczyciela, pedagoga szkolnego, pracującego w rejonowej poradni psychologa, zadzwonić na telefon zaufania, a nawet pójść na policję, kiedy stał się ofiarą cyberprzemocy. Przykre, że sieć, która z założenia ma być źródłem informacji, wszystkie te możliwości mu przysłoniła...

niedziela, 13 marca 2011, wildfemale

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2011/03/13 20:50:40
Pomimo spojlera pójdę na ten film. Przeczuwałem, że warto go obejrzeć. To mój świat. Dzięki wielkie za dodatkową zachętę.
-
2011/03/13 21:02:15
Jestem ciekawa tego filmu, ale po tym, co streściłaś, czuję, że podejdę do niego jak kot do jeża. Mam ogromny dystans do opowieści z cyklu "zgubny Internet", jako zwierzę internetowe, oczywiście. A co do wylogowywania się: to nie znam nikogo, kto by doświadczył czegoś podobnego w realu, kiedy oczekiwał pomocy od tzw. "prawdziwych" znajomych i jej nie dostał, bo go olali.
-
2011/03/13 21:06:24
nie doświadczył* oczywiście
-
2011/03/13 21:22:34
@mariom: Zdecydowałam się zamieścić ten spojler, ponieważ w radio też go podawali;) Wiedziałam zatem jakie będzie zakończenie. Dlaczego to Twój świat? Chodzi o to, że dużo czasu spędzasz w internecie?
@tram_way: To takie czasy, kiedy o prawdziwych przyjaciół coraz trudniej, albo po prostu mamy więcej dystraktorów i nie chce nam się o nich starać tak, jak dawniej.
Ten film próbowano przedstawiać jako "zgubny internet", ja w swojej recenzji starałam się to odkłamał. Powtórzę jeszcze raz, w moim odczuciu nie chodzi tak naprawdę o internet. To nie on jest głównym problemem. Zamknięcie się w wirtualnym świecie jest objawem, a nie przyczyną właściwego problemu.
-
2011/03/13 22:18:40
Mój świat to Internet. Moja praca to Internet. Co zaskakujące nie przepadam za tym światem, ale obecnie to jedyny, na który mnie emocjonalnie stać. Niedawno zauważyłem, że i znajomych mam z Internetu... bo tych prawdziwych gdzieś pogubiłem. Całe szczęście, że niektórzy z nich urealnili się i nie są tylko nickami.
-
2011/03/14 10:29:13
@wild
Wiesz, mnie się wydaje, że rozgraniczanie świata na realny i wirtualny jest coraz bardziej sztuczne i chyba to mnie najbardziej denerwuje w tym straszeniu netem. Wyprowadziłam się z Warszawy i ze znajomymi i tak kontaktuję się przez Internet. I co, stali się nieprawdziwi? A co ze znajomymi, których poznałam przez Internet i włączyłam do życia w realu? Dalej są sztuczni? Próby diagnozowania spędzania czasu w necie jako "ucieczki" czy "objawu, że czegoś brakuje" się przeżyły, tylko psychologia za tym nie nadąża.
-
2011/03/14 15:17:34
@tram_way: Tylko, że w Twoim postępowaniu widzę coś zdrowego. Dążyłaś do urealnienia kontaktów nawiązanych w sieci lub to przez sieć utrzymujesz kontakty, które wcześniej były realne. W realu jest więcej kanałów komunikacji i mniej możliwości kreowania się niezgodnie z prawdą. Uważam, że jeśli ktoś spędza dni w "Second Life" poruszając się awatarem, który nawet go nie przypomina i nie jest zainteresowany nawet posiłkami, to już jest niedobrze. Nie znaczy to, że internet zawinił. Wręcz przeciwnie, często jest on azylem i miejscem ucieczki od problemów, które zaczęły się w realnym życiu.
-
2011/03/14 18:39:46
W moim przypadku azylem są blogi - może dlatego że zawsze lubiłem pamiętniki? Gry online nigdy mnie nie pociągały, kreowanie postaci i życie na niby mnie nie kręci, co akurat jest dość dziwaczne w światku informatyków.
-
2011/03/14 20:07:37
"kreowanie się niezgodnie z prawdą"

Tego to ja w ogóle nie rozumiem, bo nigdy nie udawałam w Internecie kogoś, kim nie jestem. I wydaje mi się, że ludzie też nie udają, poza skrajnymi przypadkami zaburzeń albo przestępcami, bo kto chciałby na dłuższą metę kłamać? No i przedstawianie siebie w lepszym świetle niż normalnie przygnębia.