Blog > Komentarze do wpisu
Przesilenie jesienne

Czy Was też dopada przesilenie jesienne? To chyba przez nie wcześniej zapadam w sen w każde popołudnie. I chyba przez nie zmarnowałam okazję na pracę dorywczą, bo po prostu nie byłam w stanie się wywiązać z terminów. A wciąż staram się pamiętać o tym, że pracę należy szanować.

Nawet biegać mi się nie chce, a widzę, że inni takich oporów nie mają, kiedy widzę ich na trasie szczęśliwych i adekwatnie ubranych. W tym miesiącu udało mi się pobiegać tylko raz. W tym miesiącu chciałam się także zapisać na siłownię, były nawet dni otwarte, ale... nie miałam energii żeby na tą siłownię dojść :( Nawet mój Internet działa wolniej, choć nie powinien. Włączyłam pełne skanowanie dysku, choć nie spodziewam się znaleźć wirusa. Sieć niespodziewanie przestała mnie łączyć z wybranymi stronami (także takimi jak np. strasznie obciążająca łącze google.com:/). I to właśnie wtedy, kiedy zaczęłam wchodzić na stronę konferencji, gdzie były podane deadline'y. Czyżby ktoś nie chciał żebym w tym roku była uczestnikiem?

Dzięki Bogu zawczasu zdążyłam się zarejestrować przez ten sam Internet na pewne spotkanie pasjonatów mojego miasta. W dodatku okazuje się, że organizują dziś imprezę publiczną dotyczącą czytelnictwa książek, więc chętnie się wybiorę. Zapisałam się także do Dyskusyjnego Klubu Filmowego, który rusza w przyszłym miesiącu. Nastawiam się pozytywnie, choć towarzyszy mi obawa, że terminy spotkania mogą kolidować z moim harmonogramem pracy. Często wyjeżdżam, często pracuję do późna. Niedługo okaże się, że z ludźmi mogę się kontaktować tylko korespondencyjnie - przez Internet, który niemiłosiernie laguje. Wyjście do ludzi mi nie zaszkodzi. Rozpaczliwie poszukuję grona ludzi, którzy nie są związani z moją branżą i będą stanowić odskocznię od pracy.

Nie ukrywam, że wreszcie chciałabym poznać kogoś, z kim można stworzyć głębszą i bliższą relację. Poznawanie przez Internet odpada. Uderzające jest dla mnie jak człowiek głęboko zaburzony potrafi w pozytywnym świetle przedstawić się w sieci. Kompetencje społeczne danej osoby muszę weryfikować koniecznie osobiście. Mało tego, często ci, którzy siedzą w sieci, nie koniecznie skorzy są by ja opuszczać, a ja bardzo potrzebuję kontaktu z rzeczywistością.

Ostatnio zrażam wszystkich do siebie, a co gorsza sama potem do końca nie rozumiem motywów swojego postępowania. Dramatyczna sytuacja. Jak tak dalej pójdzie, nikt nie będzie chciał ze mną rozmawiać. Na domiar złego wczoraj odebrałam bardzo dziwaczny telefon w pracy, ktoś zaburzony usilnie szuka ze mną kontaktu choć na płaszczyźnie zawodowej zetknęliśmy się tylko raz i to przeszło rok temu. Teraz człowiek ten z niezrozumiałych przyczyn szuka ze mną kontaktu, jego motywy nie są dla mnie jasne, a ja czuję się zagrożona. Powiedzcie mi co kieruje człowiekiem (którego absolutnie nie prowokowałam) do przeczesywania całego Internetu w poszukiwaniu informacji na mój temat? Pan wiedział, że nie mam konta na Fejzbuku, z kim współpracuję naukowo i doszukał się gdzie aktualnie pracuję, mimo że kontakt mieliśmy gdzie indziej. Bez wątpienia jakaś dobra dusza mu podała.Dobrymi chęciami piekło jest wybrukowane.

Jeśli nikt mnie nie napadnie, to możecie się spodziewać kolejnych notek:(

sobota, 28 września 2013, wildfemale

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: