Blog > Komentarze do wpisu
"Nimfomania, czyli traktat o szale macicznym" - recenzja książki

Książka M. T. D. de Bienville to zaiste osobliwe dzieło i cieszę się, że zostało wydane po polsku, inaczej nie miałabym sposobności się z nim zapoznać. Cieszę się również, że wydano je dopiero teraz, kiedy już mamy wykształconych seksuologów, a nie takich cholernych szarlatanów jak XVIII-wieczny autor tego dziełka. Aż dziw bierze, że pan był lekarzem.
Z podobnej książeczki na temat masturbacji u chłopców po prostu się śmiałam. Czułam się też bezpieczna, ponieważ założyłam, że nikt nie będzie serio traktował takiego fenomenu jak masturbacja u dziewcząt (podobnie jak miłości lesbijskiej). Jakże się myliłam! Wścibski medyk zajrzał pod kołderkę i dziewczętom. I choć brzmi postępowo, nie kryje się ze swym antyklerykalizmem, potępia przemoc i zbyt częste upusty krwi, to zaraz potem przedstawia swoją wersję kuracji, która polega na... rzadszych upustach krwi, głodzeniu, przeczyszczaniu, podawaniu ołowiu (ale nie trującej rtęci), izolowaniu i chlustaniu wodą w twarz. Dobrze, że nie na publicznych chłostach.

Jest to interesujący relikt z zakresu historii medycyny. Między innymi, niezwykle zaskakujące było dla mnie to, że w okresie oświecenia w Europie wciąż żywa była typologia humorów Hipokratesa-Galena. Do Hipokratesa zdaje się nawiązywać i sam podtytuł książki. Szał maciczny kojarzy się bowiem z opisywaną przez niego histerią (hystera- gr. macica), ta jednak była skutkiem braku seksu. Kto wie, czy Hipokrates nie uznałby masturbacji za środek leczenia histerii, ale na to miał wpaść Granville dopiero pod koniec XIX wieku;) Mimo odbywającego się już sekcjonowania zwłok na co i autor się powołuje, wierzono że u kobiet występuje prostata czy pęcherzyki nasienne. Następnie, autor był dostatecznie bystry, by dostrzec upławy u kobiet, a nawet tak bystry by opisywać kobiece nasienie. Prawdopodobnie charakterystyczne dla stylu epoki jest nachalne moralizatorstwo autora. Drażni jego niesamowity narcyzm skrywany pod płaszczykiem skromności. Panny wyleczone to takie, które chciały znajdować się tylko pod jego opieką. Zasadniczo są to przypadki rzadkie, bo namiętność kobieca okazuje się z jakichś względów siłą tak niebezpieczną, że te panny trzeba wiązać, a młodzieńcy nie mają się jak przed ich nagabywaniami bronić. Autor próbuje nawet ingerować w sferę fantazji erotycznych młodych kobiet. Na szczęście w czasach tych nie znano jeszcze psychoterapii, ta działka czekała na zagospodarowanie przez Freuda dwa wieki później. Co zaskakujące, na kartach książki młodzi mężczyźni są niezwykle cnotliwi i niejako bierni w porównaniu z aktywną seksualnością kobiecą. Fakt zaskakujący, gdyż bez względu na epokę zazwyczaj relacje te opisywano dokładnie odwrotnie.

Skłonna bym była podejrzewać, że na kartach książki uwieczniono jakieś problemy psychiczne/ seksualne samego autora, gdyby nie notka od tłumacza zamieszczona na końcu, z której dowiadujemy się, że we Francji dzieło wznawiano wiek po jego pierwszym wydaniu, ponieważ uważano je za wciąż aktualne. Okazuje się zatem, że to nie autor miał jakieś własne ekskluzywne problemy, a raczej takie były czasy. Spróbujmy sobie wyobrazić jak to wpływało na pożycie seksualne w związku małżeńskim.

Inteligentnym namiętnym pannom pozostawało masturbować się w największej tajemnicy.

poniedziałek, 06 lipca 2015, wildfemale

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: