Blog > Komentarze do wpisu
Apdejt

Po braku reakcji na poprzedni wpis wnoszę, że zupełnie Was nie obchodzi co u mnie. A może po prostu wpis ten był wyjątkowo parszywie i źle napisany. Na pewno pisałam w stresie. Spieszę donieść, że po rozmowie z szefową jestem bardzo zadowolona. Rozmowa przebiegała pomyślnie, nie mam ochoty rzucić tego miejsca w cholerę, a komfort mojej pracy poprawił się wykładniczo. Nie zmienia to jednak faktu, że poszukuję intensywnie nowej, lepiej płatnej pracy. W przyszłym tygodniu mam dwie rozmowy kwalifikacyjne i na coś chcę się zdecydować. Zapoznałam się ze specyfiką tych miejsc pracy i z zaskoczeniem odkrywam, że pracujący tam ludzie wcale nie są lepsi ode mnie, a wręcz często są słabiej wykształceni. Z całej tej rekrutacji jest jeden plus, że się dowartościowałam. Póki co żyję fantazjami o tym, że nowi pracodawcy będą fajni, elastyczni i spełnią moje oczekiwania.

Jutro kończę studia podyplomowe, więc zamiast się do tego przygotować siedzę tutaj, co jest jawnym przykładem prokrastynacji. Po raz pierwszy także nie zamierzam po studiach podyplomowych podejmować następnych. Z moim wykształceniem prawdopodobnie najlepszym pomysłem byłoby otwarcie własnej szkoły podyplomowej, tylko że teraz akurat mi się nie chce tego robić. W całym tym pędzie nie potrafię się określić, czy będę tęsknić za ludźmi ze studiów podyplomowych, ale chyba raczej będę. Po pierwsze, brakuje mi kontaktów społecznych, a po drugie to są naprawdę wartościowi ludzie.

Warto także wspomnieć, że dzisiejszy dzień zaczął mi się bardzo nietypowo, ale także zaskakująco skończył, choć z zupełnie innych względów. Wychodząc rano z domu zauważyłam przy śmietniku rower stacjonarny. Rowem miał pożółkły plastik dolnego panelu, przerwaną neoprenową rączkę, rozwaloną rolkę zupełnie jak mój rower. Wyobraźcie sobie może przerażenie związane z myślami, że najwidoczniej, któreś z rodziców musiało rower wynieść cichaczem. Podejrzewałam ich o różne niecne intencje, ale ponieważ rano spieszyłam się do pracy nie miałam czasu rozczulać się nad samotnym rowerem. W krótkich chwilach wytchnienia w 12-godzinnej pracy przypominałam sobie o tym rowerze i myślałam "jak oni mogli, tak bez konsultacji", niczym w bajce dla dorosłych, w której złodzieja można było poznać po tym, że miał typowy wzrok, typowy wygląd i typową czapkę złodzieja. Wróciłam do domu, zaczęłam szukać roweru i... okazało się, że mój zdezelowany egzemplarz stoi spokojnie w domu. Przypomniałam sobie także czemuż on tak stoi bezczynnie i okazało się, że prawy pedał niezmiennie jest przedziurawiony. I dopiero w tym momencie przyszło mi do głowy, że widząc rano ten porzucony rower, zamiast spieszyć się do pracy, powinnam była się spieszyć po klucz francuski i odkręcić mu pedały na części zamienne.

Wieczór zaś mam niezmiernie udany mimo nawału pracy. A to dzięki pewnej bezinteresownej istocie, która podarowała mi płytę. Chęć odsłuchania płyty skłoniła mnie nawet do naprawy wieży, a nie było to proste. Posiadam dwie wieże, w jednej głośniki działają nieprawidłowo, w drugiej nie otwiera się napęd na płyty CD, a nawet jeśli się otwiera, to umieszczona w nim płyta odtwarza się dopiero za setnym razem. Nie, nie myślałam o wykorzystaniu jednej z wież na części zamienne dla drugiej. Okazuje się, że płyta niezmiernie wstrzeliła się w moje gusta. Zupełnie o tym nie wiedząc, właśnie tego potrzebowałam do poprawienia mi humoru. Jak to cudownie, że są ludzie, którzy mają taki artystyczny dar od Boga. Złapałam się na tym, że jako osoba zupełnie nie znająca się na tworzeniu muzyki rozkładam to, co słyszę z płyty na czynniki pierwsze i to, w jaki sposób jedna osoba wpadła na to, jakie piosenki i w jakich aranżacjach zamieścić na swojej płycie jest dla mnie aktem iście magicznym. Siedzę zatem zachwycona jak małe dziecko, z uśmiechem na twarzy.

Potrzebowałam takiego zachwytu.

piątek, 19 maja 2017, wildfemale
Tagi: refleksje

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2017/05/20 20:46:39
Cały czas zdaje się, że tkwisz na etapie gdzie więcej Cię doceniają np. czytelnicy niż Ty sama siebie. Mój mentor-profesor zawsze mawiał: "nie święci garnki lepią", a także "że nie wypadło się sroce spod ogona..." ;-) I chyba najbardziej potrzebowałem dowodu na to, gdy wziąłem udział w kilku projektach z prestiżowymi w mojej dziedzinie ośrodkami zagranicznymi. Słowo stało się ciałem. Nie chodzi o głupawy hurraoptymizm "ojej, ojej jaki to jestem fajny i mądry kolo" tylko o nabranie pewności - wszystko jest w zasięgu, jakkolwiek jest proste, to nie jest łatwe :)
"nie otwiera się napęd, a nawet jeśli się otwiera"... to oddaje Twoje podejście - jeśli mówisz A, to niech będzie A, a nie ABCD ...
ze studiami słusznie - człowiek "ogarnięty" potrzebuje czasami uporządkowania stanu swojej wiedzy, ale żadne podyplomowe studia nie nasączą go talentem jeśli go nie ma... dlatego - znasz się na swej działce, to wybierz indywidualną ścieżkę własnego podyplomowego rozwoju, no chyba że to okazja do poznawania ludzi ;-))
-
2017/05/24 21:57:48
Ja ostatnio czytam z doskoku, jednym rzutem wszystkie blogi naraz, jak już mi sie uda usiąść i zmobilizować. I przyznaję, że jak już czytam hurtem, to nie mam za bardzo siły komentować. Ale zaimponowałaś mi rozmową z szefowa, zawsze podziwiałam ludzi asertywnych i próbujących coś zmienić.
-
2017/06/01 19:34:46
@teraz_asia: Zebranie się do tej rozmowy nie było łatwe, ja wcale nie jestem taka asertywna. Ale w pracy było mi tak źle, że było mi wszystko jedno i zdecydowałam się na rozmowę.
-
Gość: K, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2017/07/14 18:22:37
za rzadko coś piszesz, potrafisz, masz zmysł obserwacji a nie piszesz, i to jest powód - pytanie: masz łyżworolki?
-
Gość: Ola, *.play-internet.pl
2017/07/17 12:25:10
Od czasu do czasu poczytuję Panią. Jako psycholog ciągle się doszkalający mam też różne doświadczenia, więc czasem miło jest poczytać, że ktoś ma podobne wnioski. Lubię również recenzje książek i wrażenia z różnych wydarzeń około naukowych. Z reguły nie komentuję, ale cisza czy brak komentarzy nie powinny powodować, iż ustaje Pani w pisaniu ;-) Może warto pomyśleć nad innymi niż czyjaś obecność powodami dla których zagląda tu Pani.