Blog > Komentarze do wpisu
Metamorfozy ciąg dalszy

Przez ostatnie dwa dni przydarzały mi się niezwykłe rzeczy, napiszę tylko o części z nich. W komentarzach zadajecie ciekawe, wglądowe, pytania. Postaram się do nich odnieść w najbliższym czasie. Tymczasem co nieco o metamorfozie tak bardziej zewnętrznie, choć jak w moim przypadku bywa nie tylko.

Dwa dni temu wyszłam z domu z zamiarem kupna sukienki. Pewnie jeszcze bym się na to nie zdecydowała, ale mam zaplanowaną randkę i uznałam, że powinnam na niej wyglądać jak kobieta. I tu kilka odkryć, przebrnijcie przez nie proszę, streszczenie kolejnego dnia będzie bardziej wartkie i ciekawsze. Na starość dowiedziałam się, że sukienki zakłada się przez głowę (sic!). Pierwsza wizyta w sklepie okazała się megatrudna, bo miałam wrażenie, że mam wypisane na twarzy iż nie noszę sukienek i się na nich nie znam, więc zaraz mnie ze sklepu wyrzucą. Czułam się jak mężczyzna, który chce się przebrać za kobietę. Powiem wam, że koszmarne uczucie. Kilka przymiarek i kilkanaście trzeszczeń zamkiem później było mi troszkę łatwiej, ale wyszłam z pustymi rękami. Dopiero jak wyluzowałam znalazłam w przymierzalni sukienkę zostawioną przez inną klientkę. Okazało się, że oversize z metalowymi okuciami to jest właśnie to co chcę nosić. Z drugiej strony, nie rozumiem tego zachowania eleganckich i dystyngowanych klientek, które zostawiają ciuchy w przymierzalni i smarują ubrania swoim makijażem. Do końca bałam się, że przy kasie mnie wyrzucą i nie sprzedadzą mi towaru. Nic takiego się jednak nie stało.

Kolejnego dnia wybrałam się kupić guziki do koszuli smokingowej. Ponieważ pewnie nie wiecie co to jest, wyjaśnię, że koszula smokingowa ma na górze dziurki po obu stronach i wymaga specjalnych guzików. Guziki takie bardzo trudno dostać. Wędrowałam zatem po eleganckich sklepach, w których nabotoksowane sprzedawczynie ślinią się na widok panów poszukujących marynarki, ale nie rozumieją mojego pytania o guziki smokingowe. Z tak silną dyskryminacją już dawno się nie spotkałam. Okazuje się, że nieswojo czuję się kupując sukienkę, ale jeszcze mniej widziana jestem w sklepie z garniturami.W końcu jednak nabyłam guziki. Niestety nie były one w komplecie ze spinkami do mankietów. Ponieważ pewnie nie wiecie co to jest, wyjaśnię...  no dobra, to jednak pewnie wiecie. Nabyłam i spinki. Przy okazji wypatrzyłam śliczną koszulę, po którą pewnie wrócę. Zahaczyłam także o sklep, w którym kupiłam kamizelkę, której kompletnie nie planowałam.

Potem było tylko ciekawiej, bo przyszło mi do głowy, że do tej sukienki potrzebuję pończoch samonośnych. Na asortymencie takim zupełnie się nie znam, toteż szczerze ucieszyłam się, gdy sprzedawczyni zaoferowała mi swoją pomoc. Warto wspomnieć, że w sklepie było mało klientów, a co za tym idzie, druga sprzedawczyni z braku zajęć przysłuchiwała się mojej konwersacji. Przyznałam się, że na pończochach zupełnie się nie znam. Byłam tak zabawna, że literalnie w pewnym momencie usłyszałam, jak druga sprzedawczyni parska śmiechem. Zadowolona z zakupy wyszłam i natknęłam się na jubilera. Skoro tak dobrze mi szło, postanowiłam do kompletu do sukienki kupić bransoletę. Zestresowana sprzedawczyni w białej bluzce zaprowadziła mnie do gabloty pełnej tandetnych świecidełek, ale szybko wytłumaczyłam jej, że nie tego szukam. Powiedziałam za to, że interesują mnie bransolety męskie lub damskie. Ponieważ męska bransoleta wcale nie prezentowała się na moim przedramieniu tak dobrze jak się spodziewałam, ostatecznie po przymiarce wybrałam damską. Pani nawet ofiarnie wyszła ze mną przed sklep, bo nie potrafiłam jej wyjaśnić co mnie interesuje. Za zakup zapłaciłam i wyszłam szczęśliwa.

Siedzę teraz przed komputerem, z bransoletą na ręce i kilkoma ciekawymi stylizacjami w zanadrzu. Zakupy miały dla mnie aspekt wybitnie terapeutyczny. Moje poczucie kobiecości wzrosło, pozbyłam się także kompleksów związanych z tym, że lubię męski styl ubierania się. To była droga sesja terapeutyczna, ale jakże skuteczna.

Czy zdarzyło wam się jednego dnia kupić guziki smokingowe i pończochy samonośne? :)

sobota, 19 sierpnia 2017, wildfemale

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: