Blog > Komentarze do wpisu
Miejsca do których nie pasuję

Znacie sformułowanie "strefa komfortu"? Rzygam tym kołczingowym słownictwem. Dziś zrobiłam coś, czego nie robię codziennie. Kołcz powiedziałby, że wyszłam poza..., ale na szczęście to nie kołcz mi kazał.

Miałam niezwykły dzień przynajmniej z kilku powodów. Najbardziej prozaiczny z nich to fakt, że dziś pracowałam. Nie potrwa to długo, w zeszłym tygodniu otrzymałam mail, że miejsce, które zatrudniało mnie w niedziele już nie jest zainteresowane współpracą. Uroczo! Poinformowała mnie o tym pani, która zajmuje jakieś podrzędne stanowisko i pracuje tam krócej niż ja.

Bardziej ciekawe jest jednak to, co robiłam przed pracą. W jakimś przypływie odwagi, a może lekkomyślności zapisałam się na otwarte przesłuchanie do wydarzenia TEDx. Niestety, nie pamiętam co napisałam w zgłoszeniu i nigdzie nie miałam jego kopii, ale było na tyle przekonujące, że zaproszono mnie na przesłuchanie otwarte. Nie ukrywam, że trudno się przygotowuje wystąpienie na temat głównej idei jeśli nie pamiętacie jakąż to główną ideę przekazaliście w zgłoszeniu. A ja mam dużo głównych idei. Najgorsze jednak nie były przygotowania, a perspektywa skonfrontowania się z innymi, na pewno lepszymi, którzy też na przesłuchanie przyjdą. Spodziewałam się ekscentryków w złotych garniturach na stanowiskach prezesów i się za bardzo nie myliłam. Kiedy zjawiłam się na miejscu nikt nie wskazał mi gdzie mam usiąść ani że mogę sobie zaparzyć herbatę, chociaż innym to organizatorzy pokazali. Ponadto jakoś wszyscy, którzy przyszli się zaprezentować podejrzanie szybko się zbratali, a właściwie to znali się wcześniej. Ktoś był czyimś szefem, prezesem, mentorem, doradcą od wszystkiego (serio, był taki koleś), kochanką... Gdzież tam taki szary żuczek jak ja? Nie umiałam się w tym odnaleźć, a inni chyba z ulgą przyjęli, że się do nich nie zbliżam.

Zresztą ten czas, w którym oni utwierdzali się w przekonaniu o tym jak fantastycznymi nadludźmi są, ja wykorzystałam na eksplorację przestrzeni. Spotkanie odbywało się w luksusowym biurowcu, duża przestrzeń, różne ciekawe pomieszczenia do odbywania zebrań, można wyjść na taras, po firmie można jeździć hulajnogą, zapierniczać na bieżni, a nawet leżeć na hamaku. Nie chciałam wyjść na ostatniego buraka, więc powstrzymałam się od schowania się w hamaku, ale przyznam, że bardzo, ale to bardzo mnie korciło. Miałam stchórzyć w ostatniej chwili, ale cieszę się, że tego nie zrobiłam, bo właśnie to buszowanie uważam za największą atrakcję.

Do pracy poszłam z rzeczami na siłownię, bo chciałam jeszcze mieć szansę poćwiczyć przed jej zamknięciem. Tę sieć siłowni znam dobrze, ale nigdy nie byłam w ich filii w tamtej lokalizacji. Poszłam w złą stronę i w ramach ćwiczeń miałam kilkanaście minut intensywnego marszu za darmo. Już chciałam się załamać, ale jednak znalazłam właściwie miejsce. Kolejny ultranowoczesny biurowiec, w którym trudno mi się było połapać. W tym miejscu mam oficjalny komunikat dla pana portiera. "Za flamingami w lewo" to nie jest to miejsce, w którym jest siłownia.

Okazało się, że nawet będąc w obiekcie zupełnie nie potrafię się w nim poruszać. Wejścia strzegły bramki, powierzchnia siłowni była duża i wyposażona w takie sprzęty, o których istnieniu nie wiedziałam. Trudno mi było zlokalizować damską szatnię, zaś w samej szatni znajdowały się takie szafki, które miały wyjątkowo trudny mechanizm otwierania/ zamykania. Wyszłam poza sferę... przełamałam się i zapytałam jak się je obsługuje i tym sposobem wreszcie mogłam poćwiczyć. Nie trwało to specjalnie długo, bo jestem chora i osłabiona, więc nie chciałam sobie dowalić.

Do domu wróciłam zmęczona, zasypiająca w drodze powrotnej, pewnie z nadmiaru wrażeń.

Dwa dni temu zaczęłam się samodzielnie uczyć języka hiszpańskiego. Chyba po to, żeby sprawdzić czy jest więcej miejsc, do których nie pasuję:)

poniedziałek, 01 października 2018, wildfemale

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
Gość: K, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2018/10/10 16:39:26
roboty, hiszpański, wizaż - czy Ty aby na pewno nie zwariowałaś? kurczę, ale chciałbym czasem tak wariować - w zasadzie zazdroszczę :)
-
2018/10/14 21:14:02
@K: Między geniuszem i szaleństwem jest cienka granica.