RSS
sobota, 21 lutego 2015
"Dziewczyna wchodzi do baru" - recenzja książki

Zakupiłam tę pozycję wczoraj w Saturnie za 10 zł. Co ciekawe sklep ten nie pierwszy raz zaskakuje mnie pozycjami o seksie. A girl walks into a bar... to brzmi jak początek dowcipu. Uwagę przykuwa srebrna okładka i ślady szminki na niej. Sugeruje to literaturę krzykliwą, z wątkiem seksualnym, dla niewymagającej czytelniczki. Dodatkowych wskazówek udziela nam opis na okładce, który mówi o potencjalnym seksie z gwiazdą rocka, barmanem czy biznesmenem. Książki tej nie można stawiać w jednym rzędzie z popularną beletrystyką, bo wypadnie zdecydowanie gorzej. Nie jest to także typowy harlequin. Na pewno jednak wypada lepiej niż "50 twarzy Greya". Z pewnością cechuje ją większy realizm psychologiczny pomimo totalnej jednowymiarowości nakreślonych w niej postaci.

Książkę napisały trzy kobiety pod wspólnym pseudonimem. Siła kobiecej perspektywy bije z każdej strony. Jest to literatura zdecydowanie dla kobiet. Bardzo nietypowy mężczyzna byłby w stanie przez to przebrnąć. Fragment recenzji z okładki pieje peany na cześć formuły książki. Została ona bowiem nazwana książką interaktywną. Jest to forma rzekomo nowa, choć ja zetknęłam się z nią już w dzieciństwie, czytałam wtedy jakieś książki z gatunku fantastyki napisane w tej formie. Chętnie do nich wracałam. Interaktywność polega na tym, że same decydujemy co się zdarzy. Za każdym razem mamy kilka opcji do wyboru i od tych właśnie wyborów zależy jak będzie wyglądała nasza noc. Oczywiście nie muszę mówić, że w każdym scenariuszu czeka nas seks.

Nie wiem co zadecydowało o tym, że dokonałam zakupu, być może piątkowe przemęczenie, ale gdy zabrałam się do lektury jadąc wieczorem autobusem naprawdę nie do końca przewidziałam, że nie do końca jest to literatura, którą należałoby czytać w miejscach publicznych. Często też nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Współpasażerom o tej porze nie bardzo to przeszkadzało.

Autorki zaproponowały nam kilka fabuł, które faktycznie są realizacjami najpopularniejszych kobiecych fantazji erotycznych. Fantazje te różnią się stopniem perwersyjności, ale przecież wolno nam wybierać. Oczywiście po przejściu pierwszego scenariusza będziecie miały ochotę zobaczyć co by się stało gdybyście wybrały inaczej... i w ten sposób książka zajmuje nas przez jeden wieczór. Jest ona właśnie jak opisany w niej niezobowiązujący seks, prawdopodobnie nie zmieni niczego w waszym życiu, ale zapewni chwileczkę rozrywki. Pozytywnie zaskoczyło mnie dość szerokie spektrum opisanych fantazji, spotkamy tam seks klasyczny, BDSM, pewne perwersje, kobietę w roli nauczycielki seksu, samotne używanie wibratora, a nawet przygodę homoseksualną. Na szczęście nie wszystko na raz.

Trudno mi zdecydować, czy polecałabym komuś tę książkę. Z pewnością wymaga ona dość dużej otwartości i pewnego dystansu do spraw seksu. Kto ma te sfery uporządkowane, temu lektura najpewniej nie zaszkodzi. Widywałam gorsze książki o seksie. Formuła faktycznie jest ciekawa, szczególnie dla osób, które lubią mieć wpływ na rozwój wypadków. Obawiam się jednak, że szybko ulegnie ona wyczerpaniu. W końcu liczba popularnych fantazji erotycznych jest skończona. Raczej nie polecam też książki do libroterapii, czy poszerzania cudzych horyzontów w sferze seksu, taka forma może bowiem zrazić odbiorcę.

Te same autorki wydały już drugą powieść utrzymaną w takiej samej konwencji. Tym razem o dziewczynie idącej na wesele. Niestety, za papierową wersję w Polsce trzeba by było zapłacić kilkadziesiąt złotych, a tego książka raczej nie jest warta.