RSS
niedziela, 23 listopada 2014
Szczęście to stan umysłu

Ostatnio jest mi dane doświadczać stanów odmiennej świadomości,a jeśli nie odmiennej to w każdym razie w jakiś sposób zmienionej i to na szczęście nie dzięki środkom odurzającym. Dużo pracuję. Za dużo. Kilka dni temu byłam tak zmęczona, że... zamknęłam oczy w autobusie na chwilkę. Kiedy je po tej chwileczce otworzyłam, wyjrzałam przez okno i zaczęłam się zastanawiać jak to się stało, że jestem na drugim końcu trasy. Troszkę mi zajęło domyślenie się, że spałam tak przez około 20 minut, a fakt, że nie ukradziono mi smartfona, który trzymałam przed sobą w wyciągniętej dłoni należy zaliczyć do cudów. Po kilkunastu godzinach działania na najwyższych obrotach, a ostatnio nawet w dwóch językach, mózg wziął sobie co mu się należało i po prostu przeszedł w stand-by.

Niespodziewanie ucieczką od zgiełku okazuje się wyjazd na konferencję. Miło jest spakować się i myśleć tylko o tym, co przede mną. Podróż minęła mi nadspodziewanie miło. Po przybyciu miałam wielkie plany, by wybrać się nad jezioro, do parku..., a byłam zwyczajnie zmęczona i zostałam na łóżku. Ostatnio tak mało czasu spędzam sama ze sobą.

Za to więcej spotykam się z innymi. I to tak naprawdę spotykam. Gdyby ktoś mnie zapytał kilka lat temu, czy będę miała ochotę spontanicznie otwierać się przed innymi pewnie srodze bym się zdziwiła. Tymczasem na co dzień mam kontakt z jedną osobą, którą chyba zaryzykuję i nazwę swoją przyjaciółką. Jest bardzo życzliwa, jest na bieżąco z tym, co mnie boli, a jeśli czynię postępy w pracy nad sobą, to udziela mi pochwał. Całkiem sympatyczne. Nawiasem mówiąc, gdyby ktoś mi powiedział, że kiedyś będzie mi zależało na czyichś pochwałach to wyśmiałabym go.

Dużo mówię, dużo słucham, świadomie staram się w sobie wyrobić uważność na innych. Zamiast uciekam wzrokiem staram się im patrzyć w oczy. Niezaprzeczalnie rozwijam się. Przy okazji wyjazdu spotkałam się z osobami, których nie spotykam zbyt często. Mamy różne stopnie zażyłości relacji, ale moja praca nad sobą nie ustaje. Nie unikałam, przywitałam się z każdym. Wśród osób znajomych była też koleżanka, z którą kiedyś kontaktowałyśmy się regularniej. Biegałyśmy razem, stosunkowo dużo rozmawiałyśmy. Przypomniały mi się zatem tematy tych rozmów i własne rozterki z tamtego czasu. Wydawało mi się, że dużo się u mnie w tych kwestiach pozmieniało na plus. Odważyłam się poprosić o informację zwrotną i faktycznie, koleżanka to potwierdziła. To drobne potwierdzenie stało się dla mnie najlepszą wiadomością dnia. Świadczy ono bowiem o tym, że warto się starać, iść w kierunku zdrowia psychicznego i mierzenia się z własnymi ograniczeniami.

Postanowiłam się nagrodzić. W miarę miłego spędzania wieczora kupiłam sobie coś do ubrania. Zamówiłam książki z księgarni. Zamierzam się dobrze wyspać. Wszystko mnie dziś cieszy i mam wrażenie, że mam bardzo wiele do zaoferowania światu. Powoli rozstaję się z przekonaniami, które mi szkodzą i mnie ograniczają. W ich miejsce rosną nowe, a przede wszystkim funduję sobie nowe doświadczenia celem weryfikacji tych przekonań. Takie życie jest wspaniałe i ogromnie żałuję, że nie każdy dzień może być podobny.

W świetle powyższego to, że mija prezentacja została dobrze przyjęta ma marginalne znaczenie, aczkolwiek także jest miłe. Powinnam jak najwięcej wyjeżdżać i jak najwięcej rozmawiać z życzliwymi ludźmi.

niedziela, 09 listopada 2014
Zombo Buster Rising

Cudownym sposobem na spędzenie niedzielnego poranka jest ustrzelenie paru zombie. Okazję taką oferuje nam Firebeast Studio dzięki grze Zombo Buster Rising. W przyjemnej warstwie graficznej oraz z całkiem udaną (czytaj: nie nużącą zbyt szybko) ścieżką dźwiękową, mamy okazję zmierzyć się z 16-dniową inwazją zombie.

W grze mamy możliwość ulepszania swojej broni, a w pierwszych trzech etapach przybywa nam po kolejnym dzielnym pomocniku. Językiem gry jest angielski, ale nawet osoby nie znające tego języka powinny umieć sobie intuicyjnie poradzić. Poniżej przedstawiam planszę gry ze wszystkimi poziomami. Przy zwiększaniu możliwości własnej broni pamiętajcie o tym, że nasze poprawki mogą dotyczyć także wyposażenia pomocników. Zostałam kilkakrotnie pokonana zanim na to wpadłam.

W ostatnim etapie czeka na nas boss, którego naprawdę ciężko jest pokonać. Boss skóry tanio nie sprzedaje, a na dodatek woła tony posiłków. Po jego pokonaniu zyskujemy za to możliwość gry w trybie nieskończonym i zdobywania kolejnych rang. Nasza gra jest zapisywana, toteż nie trzeba jej przechodzić w całości za jednym podejściem. Poniżej zombieboss w całej okazałości.

I link do gry.

Miłej zabawy, podzielcie się wynikami :)

Tagi: gra recenzja
14:28, wildfemale
Link Dodaj komentarz »