RSS
niedziela, 26 listopada 2017
Miało być o czym innym

Miałam ambitne plany napisania czegoś bardzo merytorycznego, ale się one nie ziściły. Jak zawsze miałam wiele na głowie, ale może warto mimo wszystko dać znak życia. Może komuś z Was na tym zależy?

U mnie generalnie dobrze, na pewno zdrowiej. W prawie każdym sensie. Dziś spędziłam na siłowni dwie godziny, łapię coraz lepszy kontakt z własnym ciałem, dźwigam coraz cięższe ciężary, mam coraz silniejsze mięśnie brzucha, kupiłam sobie kolejną parę rękawic (bo takich to jeszcze nie miałam;) i wpadłam na to, że warto także chodzić na zajęcia z rozciągania. Czuję się lepiej, wyglądam lepiej choć moja masa ciała nie uległa zmianie i na pewno mam wiele niedoskonałości. Doszłam do punktu, w którym się z tych niedoskonałości nawet cieszę, bo mam nad czym pracować i sporo efektów do osiągnięcia przede mną. Chciałam sobie zjeść coś zdrowego i jednocześnie spróbować czegoś nowego, więc nabyłam chleb marchewkowy. Jakież było moje zdziwienie gdy po otwarciu chleba okazał się on tak masakrycznie spleśniały, że jeść się tego nie da. Wstydźcie się sprzedawcy!

Rozwijam się także psychicznie. Uporałam się z kryzysem, nauczyłam się nowego sposobu patrzenia na problemy własne i innych, bo poznałam terapię schematu. To właśnie na ten temat muszę kiedyś napisać obszerniej i merytorycznie. Generalnie założenia tej nowoczesnej metody bazują na schematach poznawczych, które kształtują się u nas w dzieciństwie i stanowią naszą wiedzę na temat siebie, świata i innych ludzi. Wszyscy mamy jakieś schematy poznawcze, problematyczne stają się te, które twórcy tej metody nazywają nieadaptacyjnymi (np. Jestem beznadziejny, Zasługuję na karę, Inni wiedzą lepiej). Jak się człowiek nauczy myślenia w tych kategoriach, to schematy widzimy u naszych znajomych, u serialowych postaci i w każdym tekście kultury.

Dotarło do mnie, że to jest przecież kolejne narzędzie, jeszcze jeden sposób patrzenia na mechanizmy, które są tak stare jak ludzkość, tylko ubrany w nowoczesne słownictwo. Niemniej jednak ja lubię, kiedy świat jest zrozumiały, a ta koncepcja mi to poczucie daje. Terapia schematów mówi o trybie Zdrowego Dorosłego, czyli takim, w którym rozpoznajemy własnej potrzeby, dajemy sobie prawo do ich zaspokajania, nie jesteśmy zbyt zależni czy surowi dla siebie lub innych. Pełne ciepło i łagodność.

Tak się akurat stało, że od samego czytania, a może też z powodu niedawnego kryzysu mam więcej tej łagodności w sobie. Ćwiczę z łagodnością i miłością dla siebie, innych traktuję życzliwiej, mam większe poczucie sensu własnej egzystencji. Polecam każdemu taki stan. Okoliczności życiowe także sprzyjają satysfakcji z własnego życia. W zeszłym tygodniu prowadziłam szkolenie, które cieszyło się bardzo dużą popularnością. Grupę trudno było rozkręcić, ale jak już się do mnie przekonali, to nawet na koniec bili mi brawo. Pewnie szczerze, miłe to było.

Kiedy jestem mniej krytyczna i więcej wychodzę z domu, lepiej mi się także układają relacje z innymi. Łatwiej mi z kimś nawiązać rozmowę, pełną piersią śmieję się z dowcipów, nie wstydzę się podejść do rozmawiającej ze sobą grupy osób, które znały się wcześniej. Nie boję się także próbować nowych rzeczy, bo wiem, że mam prawo poprosić o pomoc i że samo spróbowanie jest ważniejsze niż bicie jakichś rekordów. Przez ostatni tydzień przydarzyło mi się wiele miłych rzeczy i chyba jest ich jakoś więcej niż wcześniej bywało. Nabrałam nadziei na to, że pewne rzeczy są dla mnie osiągalne i za to czuję wdzięczność choć trudno sprecyzować do czego lub kogo.

W rozmowach nie czekam na to, kiedy wreszcie będzie moja kolej, tylko słucham i mam z tego przyjemność. Różne rzeczy tak słuchając odkrywam i tylko czasem przeglądam się w oczach innych osób. Zazwyczaj nie jest to zagrażające doświadczenie. Okazuje się, że wyjście poza strefę własnego komfortu nie zawsze jest takie przykre, trzeba tylko do niego osiągnąć moment właściwej gotowości.