RSS
wtorek, 30 marca 2010
Wiosna przyszła

Dosłownie w tym momencie wysłuchałam w radio następującego programu. Jego formuła polega na pomaganiu słuchaczom w załatwieniu rozmaitych spraw. Tym razem zgłosiła się słuchaczka w sprawach sercowych. Zależało jej na poznanym chłopaku i chciała koleżeńską relację przerodzić w coś więcej.

Redaktor wykręcił numer, przedstawił się i oględnie nakreślił w jakiej sprawie dzwoni, po czym zręcznie oddał głos słuchaczce.

Młody człowiek po drugiej stronie zdążył wykrztusić tylko:

- No co Ty świrujesz?

Potem odezwała się dziewczyna:

- Marcin, wiem, że poznaliśmy się w dziwny sposób, ale chciałabym się z Tobą spotykać nie tylko tak, jak się w tej chwili spotykamy. I bardzo mi na Tobie zależy.

Usłyszała:

- Nosz kurcze mać!

Nastąpiło krępujące milczenie. Zainterweniował redaktor, który argumentował człowiekowi, że na pewno teraz każdy facet chciałby być na jego miejscu. A ostatecznie spytał, czy zamierza on skorzystać z tej propozycji.

- Nie, nie skorzystam. A w ogóle to muszę już kończyć. Nie mam czasu na rozmowy.

Dziewczyna dostała mp4 –kę na otarcie łez, co wyraźnie ją rozpogodziło.

Kto z Was pomyślał, że chłopak jest bucem ręka w górę?

Bo ja tak nie myślę. Nie mam pojęcia jak się poznali, może też facet jest już w jakiejś relacji i nie chciał tego roztrząsać na antenie. Może dziewczyna narzuca mu się nie pierwszy raz. Może wreszcie jest tak, że nie wiedział, czy ktoś nie robi sobie z niego żartów. Zapewne nie wymieniłam nawet połowy możliwych interpretacji. Oczywiście zręcznie ominęłam także tą o tym, że może on po prostu nie dojrzał do związku.

Jednak i tak poddaję w wątpliwość zasadność takich programów. Nie rozumiem, dlaczego ona, mając jego numer, po prostu nie zadzwoniła do niego sama i nie zdobyła się na identyczne wyznanie. Bo nie dawali mp4 –ki?!

16:59, wildfemale
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 29 marca 2010
Wenusjanka i Marsjanin

Miałam przyjemność spotkać pewne małżeństwo podczas swojej wizyty w Empiku. Lubię wizyty w tym miejscu, bo jest tam dużo książek. Wszystkie pachną, a niektóre z nich nawet są ciekawe. To dostateczne bodźce by mnie tam zaciągnąć.

Powędrowałam z ciekawości do półeczki z książkami psychologicznymi i wtedy wtoczyli się oni. Najpierw usłyszałam jego:

- "Sekrety udanego związku"? To ktoś coś wie na ten temat, czuje się ekspertem?

W odpowiedzi na to ona pokazała mu ten tytuł:

Czyżby Mistrzyni Ciętej Riposty?

Podobało mi się to, a jeszcze bardziej spodobało mi się, gdy każde z nich wybrało sobie książeczkę i zgodnie zapoznawali się z nimi niedaleko półki. W tym też stanie ich zostawiłam.

Ekspert od uwodzenia

Nie spodziewałam się, że eksperci od uwodzenia mają czas zaglądać na Wikipedię. Niespodziewanie samodzielnie wypatrzyłam tam następujący wpis:

sobota, 27 marca 2010
cytat dnia

Połowa kłamstw na mój temat nie jest prawdą.

(Half the lies they tell about me aren't true.)

Yogi Berra

22:50, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 marca 2010
Gapik c.d.

Uwaga pokazała nagranie z ukrytej kamery przedstawiające dziwne praktyki prof. Gapika znanym seksuologom, w tym prof. Starowiczowi i prof. Beisert.

Jakoś nie mogę przeboleć tego, co zrobił. Kompletnie mnie to zdruzgotało. Ludzie przez to nie będą mieli zaufania do seksuologów. Już widzę, że na forach dostaje się również lekarzom. Zupełnie nie rozumiem dlaczego, skoro Gapik lekarzem nie był.

Do sprawy doszły nowe szczegóły, to znaczy pokazano dziś dalszą część wczorajszego materiału z rozmową terapeuty z tą pacjentką, która odbyła się po sesji. Pytał o jej studia, pracę, udzielił jej specjalnej zniżki. Pacjentka zachowywała się bardzo inteligentnie, bo podpytała o stosowaną metodę, o hipnozę, zareagowała także na sprośną uwagę terapeuty. Jednoznacznie wynikało z niej, że profesor dąży do wywołania u niej podniecenia. W rozmowie z dziennikarzami, podczas której skonfrontowano go z faktem, że niektóre pacjentki czują się przez niego krzywdzone, wszystkiego się wyparł. Jednoznacznie zaprzeczył, że dotykał ich piersi.

Profesor Starowicz wypowiadał się zachowawczo po obejrzeniu materiału. Raczej niechętnie, ale przyznał jednak, że pacjentki miały prawo czuć się jak zgwałcone. Bardzo podobała mi się wypowiedź profesor Beisert, która podnosiła kwestię zaufania publicznego do seksuologa, dobra pacjentów i wizerunku tej profesji. Ciekawa jestem jak się ta sprawa zakończy, bo obecnie wydaje się, że te praktyki były tajemnicą poliszynela, ale ciągnęły się od lat.

Prześledziłam też wątek na forum pod reportażem. Sprowokowało mnie to do odniesienia się do następnej kwestii. Pojawia się tam szereg wypowiedzi magistrantów profesora, którzy obawiają się, czy się obronią. Otóż, wydaje mi się, że jeśli praca jest dobra (a przecież może taka być, w końcu to praca własna magistranta), to można zmienić promotora, recenzenci już napisali swoje i do obrony można spokojnie doprowadzić. Odrażające są natomiast dla mnie narzekania, że to przez ujawnienie tego skandalu ktoś się nie obroni. Bo można postawić pytanie o to, dlaczego to ofiary Gapika mają być temu winne oraz o dojrzałość człowieka, który obwinia pokrzywdzone osoby tylko dlatego, że nie dostanie dyplomu. Nieładnie, drodzy psycholodzy in spe. Zdaje się, że promotor rzeczywiście etyki was nie nauczył.

Karolina Kapuścik
Molestował pacjentki?

Dzisiejszy magazyn TVN „Uwaga” opublikował materiał, który mną wstrząsnął. Seksuologia jest moim zdaniem ważną dziedziną, toteż zainteresował mnie fakt, że tym razem ma być o seksuologu.

Materiał był bardzo dobrze zrobiony. Pokazano w nim wyznania byłych pacjentek profesora Gapika przeplatane profesorskimi wypowiedziami na temat hipnoterapii, a nawet urywkami z ćwiczeń dla studentów, które prowadził. Najprawdopodobniej do profesora udano się pod pretekstem zainteresowania jego metodami. W materiale widać było, jak świetnie się autoprezentował. Ładny gabinet, metoda zwana „koktajlem Gapika”, szereg publikacji. Wielki autorytet w kontraście z wypowiedziami kobiet, które deklarowały, że były obmacywane, jedna z nich poczuła się zgwałcona, wszystkie mówiły o zawiedzionym zaufaniu…

Oczywiście zawsze trudno jest uwierzyć, że znany autorytet molestuje. Zwłaszcza jeśli jest seksuologiem i terapeutą, czyli odbył szereg szkoleń i ma stosowne wykształcenie. Niestety, moje wątpliwości rozwiał film nagrany ukrytą kamerą z wnętrza gabinetu Gapika. Pokazano jak wprowadza pacjentkę w trans, a potem wkłada jej palce w usta oraz obmacuje piersi. Przeraził mnie ten widok. To ma być metoda leczenia?!

Na stronie DobryLekarz.info oprócz lekarzy znajdują się także psychologowie. W rejestrze nie zabrakło Gapika, o którym ludzie w zasadzie pisali dobrze. Aż do emisji reportażu, po której pojawiły się odniesienia do tych faktów i sporo wypowiedzi nacechowanych wrogością. Można także trafić na wypowiedzi internautek, które podzielają los ofiar występujących w programie.

Gapik jest bardzo utytułowany, jest członkiem –założycielem Polskiego Towarzystwa Terapeutycznego oraz jego prezesem. Ma na koncie wiele publikacji prasowych i książkowych, jest superwizorem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego (jednym z 20 na całą Polskę) oraz seksuologicznym autorytetem dla wielu.

Wyważona pozostaje wypowiedź wiceprezes Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego, pani profesor Beisert, która zapowiada jedynie, że zarząd zbierze się w przyszłym tygodniu i zajmie jakieś stanowisko w tej sprawie. Mądrze zaznaczyła, że trzeba mieć na uwadze dobro pacjentów profesora. Ze swojej strony dodam także, że trzeba mieć na uwadze status zawodu seksuologa czy psychoterapeuty oraz jakość życia wszystkich tych, dla których Gapik był autorytetem.

reportaż

materiał Gazety Wyborczej

poniedziałek, 22 marca 2010
Paradoksy

Dlaczego wtedy, kiedy mam najwięcej do opisania, to jestem akurat najbardziej zmęczona?

23:28, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 marca 2010
Różne powody do radości

Przepraszam, że tak przy niedzieli, ale może to i nawet dobrze, bo niedziela jest przed poniedziałkiem.
To moje znalezisko. Nie wiedziałam, czy mam płakać, czy śmiać się histerycznie.

Tagi: śmieszne
18:30, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
Powrót

Witam,

Na tak długo Was jeszcze nie zostawiałam. Wyjechałam.

Miałam nadzieję, że przywiozę jakieś ciekawe zdjęcia, ale nie miałam nawet czasu na wyciągnięcie aparatu z torby.

Jutro postaram się napisać o ...smokach.

wtorek, 16 marca 2010
Spacer

Wildfemale spacerowała z kolegą, a właściwie to zdecydowali się przejść trasę od jednego przystanku do drugiego. Wiało potwornie, aż skóra pierzchła, ale przecież nie często się zdarza, że kolega prosi, więc żal było nie skorzystać.

W pewnym momencie przechodziliśmy obok wielkiego multipleksowego kina. Zaczepił nas młody, dobrze ubrany człowiek.

- Przepraszam, bo ...jest taka sprawa. Złotówkę mi do biletu na kino brakuje...

Wild nawet mu nie powiedziała co o tym myśli. Wild za pół roku będzie bezrobotna, jej plany na przyszłość właśne legły w gruzach. Wildfemale jak nie ma na kino to do niego nie idzie.

13:54, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3