RSS
czwartek, 30 czerwca 2011
Kobieca (?) przypadłość

Dziś rozmawiałam z troszkę starszą koleżanką na temat tego, jakie przekazy dostają kobiety/dziewczynki od rodziców. Okazało się, że w dzieciństwie obie chodziłyśmy po drzewach i nikt nam nie narzucał różu. Na tym jednak podobieństwa się kończą. Ona dziś chodzi w zwiewnych sukienkach, a ja ostatnio w bojówkach. W zasadzie to ona zawsze chodzi w sukienkach, a mnie zawsze można spotkać w spodniach. Ona przepracowała kilka lat w różnych firmach, gdzie wymagano kompetencji wchodzenie przez okno, kiedy akurat drzwi były zamknięte, a nawet wspinana się po piorunochronie i do dziś potrafi dobitnie wyrazić swoje zdanie. Mnie do takiej firmy nawet by nie przyjęli.

Okazuje się, że różnica między nami polega na tym, że mnie uczono, że mam być grzeczna, nie podnosić głosu, moja złość nie jest dobrze widziana i mam się wpasować w normy. Skutkiem tego nie byłam świadoma przeżywanej złości przez wiele lat aż do momentu, w którym spotkało mnie coś naprawdę traumatycznego i coś się we mnie w zamian za to odblokowało. Od tej pory moje życie nabrało nowego, lepszego, wymiaru, ale wciąż zdarza mi się słyszeć komunikat "grzeczna bądź!". Niewiele teraz sobie z tego robię.

Wydaje mi się jednak, że moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej (szczęśliwiej?) gdybym miała w sobie więcej psychopatii, pewności siebie, "niegrzeczności" i "przebojowości". Tylko pewnie gdybym była właśnie taka, to nie byłabym już sobą...

środa, 29 czerwca 2011
Trudny moment w życiu

Gdybym taki miała, to nie chciałabym się natknąć na taką gorącą linię:

Tagi: śmieszne
00:00, wildfemale
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 czerwca 2011
Rozmowy na przystanku

Wczoraj stałam na przystanku tramwajowym obok dwóch młodych niewiast.

pierwsza: A wczoraj mi się śniło, że byłyśmy na imprezie. Ty zostałać (ścisza głos) zgwałcona...

druga: o_0

pierwsza:... a ja pobita. Ale tamten twój przynajmniej był przystojny.

druga: No, to chociaż coś.

Zanim powiecie, że druga była głupia, pomyślcie co mądrego można było w takiej sytuacji koleżance odpowiedzieć.

09:27, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 czerwca 2011
Skinny

Polecam kolejną grę, naprawdę dobrą i wartą każdej minuty z nią spędzonej. Stworzył ją Thomas Brush, ten od Comy. Skinny również ma swój niepowtarzalny klimat. Poruszamy się robotopodobnym stworem, któremu polecenia wydaje osoba nazywająca siebie Mama. Owszem, może i ma ona macierzyństki stosunek do stworka, czasem wyposaża go w ulepszenia, ale głównie używa go do swym niecnych celów. Zdaje się, że Mama okłamała paru ludzi po drodze, ale w tej grze nic tak naprawdę nie wiadomo na pewno.

Sterujemy klawiszami W, A, D by poruszać się w podstawowych kierunkach. W interakcje z otoczeniem wchodzimy za pomocą spacji. W krótkim czasie od rozpoczęcia gry przyda się nam i myszka, ponieważ touchpadem trudno jest obsługiwać ulepszenie, w które wyposażyła Skinny'ego Mama. Nasze zadanie polega na kolekcjonowaniu baterii, unikaniu bateriożernych pająków i byciu grzecznym dla Mamy. Jak się to skończy nie powiem. Zarezerwujcie sobie około godzinki na grę, to sami zweryfikujecie.

Muzyka jest śliczna, także tła poszczególnych poziomów stwarzają przyjemny klimat. Jedynym problemem, który napotkałam, był krótki czas na przebiegnięcie przez całą planszę na poziomie, w których Skinny znajduje się w lesie. Nie nadążałam z przełączaniem kolorowych przycisków poukrywanych w ścianach. Gra jest tak dopracowana estetycznie, że choćby z tego względu warto do niej powrócić nawet po tym, jak udało nam się ją po raz pierwszy przejść.

Zachęcam do gry i podzielenia się wrażeniami:)

Tagi: gra
21:30, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
Sroczki dwie

A oto co "upolowałam" dzisiaj.

Chyba są młode co?

poniedziałek, 20 czerwca 2011
Snail Bob 2

Oto sequel opisywanej przeze mnie wcześniej części pierwszej. Wówczas bardzo się Wam ta gra podobała, więc liczę na to, że zdobędzie popularność i tym razem.

Część druga przygód ślimaka jest utrzymana w podobnej konwencji jak poprzednio. Mam jednak wrażenie, że twórcy wymyślili bardziej wyrafinowane łamigłówki. W każdym razie ja musiałam w wielu miejscach badziej podumać.

Wasze zadanie polega na przejściu przez 25 plansz. Mnie udało się to za pierwszym razem, a wynik moich zmagań zamieszczam poniżej. Cel przedzierania się przez różne bagna, uciekania przed płonącymi kulami i złośliwie wyglądającymi pobratymcami jest bardzo szlachetny. Mianowicie trzeba dostarczyć prezent urodzinowy dziadkowi ślimakowi.

Sterujemy myszką naciskając otoczone linią przerywaną przyciski. Nie zawsze jednak kolejność naciskania jest jasna, a nawet nie zawsze nasze manipulacje ograniczają się do przycisków. Potwierdzi Wam to pewien dzięcioł występujący w grze.

Wiem, że się skusicie i zamieścicie screeny z wynikami w dyskusji!

Tagi: gra
18:36, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 19 czerwca 2011
Pójdziesz ze mną na wesele?

... nieśmiało napomykam, że w charakterze pana młodego ;)

Zemsta kobiety bywa "straszna". Z tajemniczych powodów panna z wyższym wykształceniem (!) nie może poślubić swojego wybranka (miał inną? odkryła, że jest brzydki? okazał się gejem? zaszła z nim w ciążę i ma mu to za złe? urządził wieczorek kawalerski? ma małego? ogolił plecy? zarabia za mało? nie był wystarczająco domyślny?) i szuka mu zastępcy. Dosłownie! Rzecz dzieje się w Krakowie, więc panowie w wieku 25-35 chętni do przystąpienia do castingu powinni się szykować. Jak widać na obrazku poniżej zainteresowanie ofertą jest spore.

Martwi jedynie fakt, że niedoszła panna młoda uważa małżeństwo za pracę dorywczą/tymczasową. Czyżby osoby z wyższym wykształceniem nie wiedziały, że tak poważne zajęcie to zobowiązanie długoterminowe (wręcz wieczne!) i z pewnością na pełny etat? Kandydata ma zachęcić szczupła sylwetka panny młodej oraz fakt, że wódka już zakupiona. Jak wiadomo wódka jest immanentną częścią każdej udanej polskiej imprezy, a jej zakup sprawia, że imprezy nie daje się odwołać. Szkoda wódkę oddać, a długo przechowywana przecież gotowa się zepsuć. Nie sposób także odwołać wcześniej zaproszonych gości i zarezerwowanej sali. Co ludzie pomyślą? Niech lepiej niedoszły pan młody patrzy i cierpi, że taka okazja przeszła mu koło nosa.

Z wyższym wykształceniem, dobre sobie.

Harv E

Harv jest sympatycznym robotem, przed którym postawiono zadanie odnalezienia kolejnych części Roxy. Roxy, sądząc po kokardzie, jest samiczką, ale niestety nawet po jej skompletowaniu nie porusza się.

Nie martwcie się, dostarczono nam instruktaż dotyczący tego, na jakiej głębokości zakopane są poszczególne elementy Roxy. Każdego dnia Harv wybiera się do pracy i wyciąga z ziemi rozmaite trybiki. Im głębiej, tym większe i cenniejsze trybiki. Oczywiście jego praca jest wynagradzana i dlatego Harv może sobie np. dokupić więcej liny, albo pojemniejszą baterię by... pracować wydajniej.

Mnie skompletowanie Roxy zajęło 27 dni, ale i tak nie zebrałam wszystkich trofeów. Widać muszę posiedzieć więcej. Uważam grę za ciekawą, a po pojawieniu się Roxy uzyskacie kody, które pomagają kopać jescze lepiej: "slowdown" - przyspieszenie, "twoscompany" - można łapać jednocześnie dwa trybiki, "attractive" - łatwiej jest chwycić trybik. Trzeba je wpisać podczas obecności w pierwszym pomieszczeniu. Przydadzą się, zwłaszcza, że ziemia jest naszpikowana złośliwymi kablami i magnesami zmieniającymi tor ruchu. Dla wytrwałych graczy twórcy przygotowali nawet tapetę.

Wciąż mam wrażenie, że gra kryje w sobie jeszcze jakieś niespodzianki, które warto odkryć. Między innymi dlatego zachęcam do zagrania. Gra nie zawiera przemocy, znajomość angielskiego ułatwia poruszanie się w niej, ale nie wydaje mi się ona konieczna.

Tagi: gra
02:45, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 czerwca 2011
Drrryń!

Godzina 0:49, dzwoni moja komórka. Jak się później okazuje, już po raz drugi. Numer mi nieznany, ale nie zastrzeżony. Przechodzą mi przez głowę różne hipotezy, więc decyduję się odebrać.

- Halo.

- Młodzian? - odzywa się męski głos, który brzmi trzeźwo.

- Nie, pomyłka.

- A z kim mam przyjemność? - zastanawiam się, czy tylko ja czuję absurdalność tego pytania w tej chwili

- Ale to pan do mnie zadzwonił.

- No właśnie, i chciałem się dowiedzieć z kim mam przyjemność.

- [facepalm]

- Bo ja się chciałem do kolegi dodzwonić, a zastaję panią.

- No właśnie, widzi pan, to pomyłka.

Kurtyna!

czwartek, 16 czerwca 2011
Ziuuu... koło nosa!

Po prostu znakomicie! Właśnie się dowiedziałam, że jutro mam zaprezentować na konferencji 3 wystąpienia. Organizatorzy najprawdopodobniej zamieścili plan konferencji tuż przed jej rozpoczęciem. Jak można sprawdzić kiedy na stronie pojawił się jakiś link do pliku? Czy to w ogóle można sprawdzić?
Wściekła jestem jak nie wiem! Oczywiście nie pojadę, a szkoda!

23:29, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2