RSS
sobota, 31 lipca 2010
Od razu mi lepiej

Od dłuższego czasu nie mogę się pozbierać, mam poważne problemy w życiu. Ponoć człowiek w depresji odważniej decyduje się na zmiany, bo liczy, że po nich będzie mu lepiej.

Więc ja pewnie w podobnej rozpaczy zamieściłam którejś nocy ogłoszenie nia stronie dla wolontariuszy. Co mogę zaoferować i to w dodatku online, bo nie bardzo miałam ochotę na umawianie się z ludźmi, czy pracowanie w ustalonych godzinach? Pomyślałam, że mogę tłumaczyć na całkiem dobrym poziomie. Napisałam więc stosowne ogłoszenie i...zapomniałam o nim. A może po prostu bałam się, że ktoś się zgłosi.

I tak dzisiejszej nocy dostałam mail z zupełnie konkretną propozycją wolontaryjnego tłumaczenia. Nie do końca była to dziedzina, w której się specjalizuję, ale w każdym razie pokrewna. Przespałam się z tym i zdecydowałam, że zaryzykuję. I tak dziś sześć godzin spędzałam na przygotowywaniu specjalistycznego tłumaczenia na 10 stron! Przesłałam je, czekam na opinię, czy będzie odpowiadać zleceniodawcy.

Ale zanim nadejdzie recenzja, po prostu rozkoszuję się chwilą. Zrobiłam coś wartościowego! Nawet jeśli świat wokół mnie się wali i tracę kontrolę nad prawie każdym aspektem mojego życia, to przynajmniej zrobiłam dobre tłumaczenie. Trzeba się umieć cieszyć małymi rzeczami.

piątek, 30 lipca 2010
No i zepsuł...

I przyjdzie taki jeden i zepsuje. Kiedy wszystko się wali, to nawet ci skrzynkę rozwalą.

Trzy dni temu przyszedł do mnie list. Koperta wymiarów A4, która zawierała kartonik z pendrive'm. Ze względu na spore gabaryty ciężko się toto mieściło w szparze na listy, a jednocześnie list nie był polecony. Specjalnie ciężki też nie był, ale miejsce w torbie pewnie zajmował. Zastałam list w porwanej kopercie, zmoczony deszczem, który napadał do rozwalonej skrzynki.

W okresie wakacyjnym po mojej okolicy kręcą się różni żule i dzieci żebrząc i sprawdzając kto wyjechał. Moje pierwsze podejrzenie padło więc na nich. Że niby w skrzynce było coś interesującego i pewnie ktoś się połasił. Tyle, że z koperty w zasadzie nic nie zginęło i pednrive też jakoś dotarł. I jak tak się przyglądałam temu zgniecionemu pudełku, to dopiero wtedy do mnie dotarło, że to pewnie listonosz chciał upchać je w skrzynce, rozszerzył ją i rozwalił.

Na pocztę poszła skarga, a dziś listonosz zjawił się... przyznał się do wszystkiego, a w rączkach przytachał nową skrzynkę. Osobiście odmontował mi starą i założył nową.

Nie wiem, czy mam pomstować na pocztę polską, czy ją chwalić...

czwartek, 29 lipca 2010
Almost Unreal

Właśnie przypomniała mi się ta piosenka. Dzisiaj już prawie takich nie robią. Ma tekst, sens i ładną linię melodyczną. Miło mi będzie się nią z Wami podzielić.

Roxette - Almost Unreal

21:14, wildfemale
Link Komentarze (1) »
Czy wiesz, gdzie jest teraz Twoje dziecko?

Materiał o tym, dlaczego "w szkole" może nie być dobrą odpowiedzią:

wtorek, 27 lipca 2010
KFC Ble! Krushers

Ostatnio mamy do czynienia z agresywną kampanią reklamową tego produktu. Jak ją tylko zobaczyłam, to chciałam o tym pisać na blogu. Ale jak tu pisać, skoro się nawet nie spróbowało produktu?

Przyznaję, że kampania mnie zniechęciła, zniechęciła mnie także cena, więc porzuciłam zamiar zarówno zasilania budżetu KFC jak i pisania recenzji samego produktu. Ale nadarzyła się przypadkowo okazja by spróbować, więc pomysł na notatkę wrócił.

Zupełnie przypadkowo przeczytałam w Internecie, że istnieje możliwość zdobycia darmowego kuponu na jednego małego (dzięki Bogu!) Krushera. Skusiłam się oczywiście, ale nie z pazerności, a z zacięcia dziennikarskiego. Na pięknie zrobionej we flashu stronie (ciekawie co robią ci, którzy mają wolniejsze łącze?) można się doszukać samego konkursu jak i spotu reklamowego.

Konkurs polega na dobraniu składników Krushera tak, by zadowolić nagranego z boku jurora. Na początku strona pyta nas o płeć. Konstruktorzy założyli, że wszyscy jesteśmy heteroseksualni i dlatego panie dostają jurora, a panowie jurorkę. Zresztą, oboje są modnie ubrani i... równie infantylni w komentarzach. Oczywiście wszystkie komentarze mają jakiś podtekst seksualny (co jest po prostu niesmaczne), a jeśli dobrze pamiętam to jurora mamy „zadowolić”. Uwielbiam zadowalać cyborgi!

Kilka słów komentarza należy się także samej reklamie. Miałam szczęście widzieć ją tylko raz –właśnie na stronie. Nie podobała mi się, znów twórcy kampanii żerują na impulsach seksualnych. Co za absurdalny pomysł by łączyć shake’ a z seksem?! Jeśli bardzo, bardzo musicie, można obejrzeć reklamę na stronie konkursu lub na YT.

I na koniec należy się czytelnikom recenzja samego produktu, ponieważ po to właśnie zrealizowała bon otrzymany od zadowolonego przeze mnie jurora (jurorkę też bym umiała zadowolić! –jest dokładnie tak samo zaprogramowana). Dostaje się taką zimną breję z dużą słomką. Słomka ma szerokie światło, bo inaczej by się zapchała. W czasie wysysania brei dobrze jest także zmieniać głębokość zanurzenia słomki, bo w zasadzie i tak się zapycha. Czym jest Krusher? Zwykłym shake’iem z pokruszonym lodem i kawałkami ciasteczek (żeby było co gryźć. Nie mieliście potrzeby gryzienia shake’a?). A to wszystko za jedyne 3,99!

poniedziałek, 26 lipca 2010
Spotkał mnie zaszczyt#2

Kiedyś pisałam jak spotkałam Konja, ale widać szczęście mnie nie opuszcza. Przechodziłam sobie dziś ulicą i rozglądałam się od niechcenia dookoła. Dziś założyłam nową czapkę z daszkiem;)

Patrzę w prawo, a facet przy sportowym samochodzie wydawał mi się jakiś znajomy. Stał przy otwartych drzwiach, szpanował komórką. Patrzę, patrzę, on patrzy na mnie.

To był detektyw Rutkowski!

Ciekawe czy przyjechał wypocząć, czy może był w celach zawodowych. Swoją drogą, trudno być detektywem kiedy ma się tak rozpoznawalną twarz.

Byłabym zapomniała: jeździ BMW;)

Tagi: przygoda
22:45, wildfemale
Link Komentarze (2) »
Egzotyczne przygody

Podróżowałam kolejką i szukałam wolnego miejsca, na którym mogłabym usiąść. Ludzie jak zwykle leżeli porozwalani na miejscach zajmując co najmniej po dwa każdy, więc szukanie nie szło mi dobrze. W końcu wypatrzyłam coś wolnego. Ruszyłam w tamtym kierunku i zobaczyłam, że na drugiej połowie siedzenia siedzi Murzyn. Czyżby Polacy wciąż byli nietolerancyjni?

Dumna ze swojej własnej tolerancyjności i szerokości umysłu przysiadłam się do tego człowieka. Potem dostrzegłam, że czyta książkę. Zachowałam sie niegrzecznie zerkając mu przez ramię. A tam, na pożółkłych stronach czytam, "a ona ubrdała sobie...".

To był polski Murzyn!

19:46, wildfemale
Link Komentarze (2) »
niedziela, 25 lipca 2010
Paradoks staruszka

Jak to się dzieje, że te same staruszki, które zachowują się agresywne w tramwajach i zniechęcają do siebie współpasażerów, na świeżym powietrzu zachowują się zupełnie inaczej?

W parkach, na ławeczkach, na spacerach, a nawet w kolejce do kasy staruszki zagadują. A może to tylko ja jestem tak zagadywana przez staruszków?

Heh, jak to dobrze, że istnieje ten blog, inaczej takie "złote przemyślenia" ginęłyby bezpowrotnie...

Tagi: przygoda
19:58, wildfemale
Link Komentarze (1) »
czwartek, 22 lipca 2010
Ładne kwiatki

Jest lato, pewne rzeczy w upale nie schną, a wręcz przeciwnie, rozkwitają. Taki widok zastałam niedawno w swojej okolicy.

Ile kotów widzisz na obrazku?

Tagi: zwierzaki
15:09, wildfemale
Link Komentarze (4) »
wtorek, 20 lipca 2010
Zmarł prof. Imieliński

16 lipca 2010 zmarł prof. dr hab. Kazimierz Mikołaj Imieliński. Dowiedziałam się o tym dopiero dziś.

Był to pierwszy w Polsce specjalista seksuolog. W 1963 r. komisja powołana przez Studium Doskonalenia Kadr Lekarskich w Warszawie nadała mu ten tytuł. 10 lat później za jego sprawą powstała w Polsce pierwsza akademicka placówka parająca się naukowo seksuologią, był to Zakład Seksuologii Akademii Medycznej w Krakowie. Po dziś dzień większość uniwersytetów medycznych nie może się pochwalić tego typu zakładem. W 1981 roku założył Zakład Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich warszawskiego CMKP (dziś noszący nazwę: CMKP - Zakład Psychosomatyki, Seksuologii i Patologii Więzi Międzyludzkich).

Był to człowiek o ogromnym dorobku naukowym, autor ponad 260 rozpraw naukowych i 73 książek tłumaczonych na wiele języków. Po dziś dzień powołujemy się na jego publikacje. Jego osiągnięcia zyskały uznanie w kręgach naukowych na arenie międzynarodowej. Imieliński posiadał 56 doktoratów honoris causa nadanych mu przez uczelnie 24 państw. Trzykrotnie otrzymał nominację do Pokojowej Nagrody Nobla z 9 zagranicznych uniwersytetów, International Association of Educators for World Peace w Brukseli oraz z Parlamentu Rumunii.

Miał dwóch synów, także lekarzy, część swojego dorobku zadedykował właśnie im.

źródło:http://www.mp.pl/kurier/?aid=53722

 
1 , 2 , 3