RSS
poniedziałek, 31 października 2011
Hejterstwo

Każdy szanujący się internauta ma swoich hejterów, czyli osoby, które go nienawidzą. Hejterzy różnią się zapałem, a ich ilość rośnie wprost proporcjonalnie do popularności nienawidzonego obiektu. Niektórzy ograniczają się do pojedynczych bluzgów, inni godzinami śledzą, wykazują się kreatywnością przy tworzeniu kompromitujących materiałów oraz umiejętnościami niewykrywalnego zamieszczania ich w sieci. Jest trochę jak w życiu. Kiedy jesteśmy znani, na nasz temat powstaje wiele plotek, ale mamy i wielu zwolenników. To znaczy, przynajmniej do momentu, w którym nie podpadniemy za bardzo.

Jak wiecie oglądam Tap Madl i jest w tym programie coś, co mnie do niego przyciąga. Może jego totalna egzotyczność i niezgodność z moimi własnymi doświadczeniami? Wiem zatem także kim jest Anna Bałon - najbardziej niedojrzała lub kreowana na taką uczestniczka. Nie wiem co skłoniło ją do udziału w programie. Może jestem bardzo naiwna, ale wierzę w to, że jest choć cień szansy na to, że ta dziewczyna naprawdę chce tym sposobem zrobić karierę i chce zaistnieć dzięki programowi. O dziwo o to o niej, a nie o Gabrysi zrobiło się głośno.

I właśnie dziś użytkownicy portalu na W. uświadomili mi skalę zjawiska. Jest osoba, która założyła fałszywy profil uczestniczki na FB. Długo się wahałam przed zamieszczeniem go tutaj, ale ostatecznie zdecydowałam, że chcę, żebyście wiedzieli o czym mówię. Ta sama osoba wytwarza obrazki z cytatami Anny. Prawdę powiedziawszy najpierw zobaczyłam te obrazki, a potem dowiedziałam się o profilu. Myślę, że tworzenie takich rzeczy wymaga dość pilnego śledzenia programu oraz pewnych umiejętności technicznych. Innymi słowy, ktoś wkłada wiele wysiłku w wykonywanie takich rzeczy. Nie ma żartów, profil polubiło już prawie 10 tysięcy osób! Dla porównania, mój lubi 6 (pojedynczych osób, a nie tysięcy).

Pojedynczy screen z filmu był dla mnie nawet śmieszny, zwłaszcza, że zamieszczony na nim cytat był prawdziwy. Gorzej zrobiło mi się, kiedy obejrzałam więcej takich screenów, zobaczyłam jakim zainteresowaniem się cieszą oraz jak zjadliwe komentarze się pod nimi pojawiają. Przez chwilę sama byłam osobą publiczną. Na szczęście już nie jestem, ale w owym krótkim okresie ludzie również wypisywali o mnie różne rzeczy w internecie. Nie było mi z tym dobrze.

Ciekawa jestem jak zareaguje wrażliwa Ania po opuszczeniu programu, gdy zobaczy takie profile i gdy zobaczy jak wyszła w programie. Nawet jeśli to udana kreacja aktorska, to Anna nigdy nie będzie miała szansy tego odkłamać i będzie ponosiła konsekwencje swojego zachowania w programie (lub tego, jak zostało ono przekazane). Nawet jeśli nie dojrzała do udziału w programie, żywię (naiwne?) przekonanie, że ktoś powinien ją przed tym chronić. Nawet jeśli nie rodzice (którzy nie zawsze są mądrzy), to przynajmniej jury, które ją wybrało, albo my po prostu ignorując jej wypowiedzi. Jak to się stało, że jest to najpopularniejsza i jednocześnie najmniej lubiana uczestniczka programu? Jak powitają ją koledzy ze szkoły? Czy nie załamie się po prostu? W programie płacze na zawołanie. Mam wizję, że po tym wszystkim zaszyje się w domu i będzie wyła w poduszkę. Nie przesadzę podejrzewając, że może to dla niej być trauma na całe życie.

Nawołuję do ignorowania, nie lajkowania tego profilu i wszelkich następnych.

sobota, 29 października 2011
Piggy Wiggy

Tym razem pomagamy świnkom. Nie są to świnki zwykłe, albowiem posiadają haczyki w nosie lub na czubku głowy. Haczyki te są im niezbędne do przywieszania się do rozmaitych pętelek w ścianach. A jak już się tak wisi, to łatwiej jest sięgnąć po szczwanie rozmieszczone na planszy żołędzie. Zresztą, sami zobaczcie jak to wygląda:

Gra jest przeznaczona raczej dla młodszych dzieci, ścieżka dźwiękowa nieszczególnie zachwyca, ale dzieciaki pewnie będą zachwycone rechotem nażartych świnek. Znajomość języków obcych niewskazana ;)

Mnie udało się zdobyć tylko tyle punktów - zdecydowanie za mało na listę najlepszych wyników, ale Wasze pociechy z pewnością mnie rozgromią.

Kwi Kwi!

Tagi: gra
15:01, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
piątek, 28 października 2011
Skandal towarzyski

Ostatnio doznałam jakiejś przemiany, w którą nie mam wglądu. Wiem natomiast, że jest to raczej zmiana na lepsze. Mianowicie ostatnio postawiłam na absolutną szczerość w komunikacji. Nie taką szczerość, która mogłaby mi zaszkodzić obnażając wszelkie moje słabości i wstydliwe sekrety, ale taką, która każe nie krygować się przed powiedzenie, że coś mi się nie podoba bądź, że mam odmienne zdanie. Od kiedy zaczęłam wdrażać takie założenia, czuję się lepiej. Jest to dla mnie podstawowy wyznacznik pozytywności zmiany.

Dziś w pracy, w większym gronie osób, nieopatrznie powiedziałam, że nie jest problemem dostanie się na określony kierunek studiów na określonej uczelni. Oczywiście najmłodsza absolwentka tychże studiów bardzo się na mnie obruszyła. Zaczęła robić wielki szum wokół swojej osoby, szukać zwolenników i deklarować, że czuje się wielce obrażona. No takie tam, wiecie, zwracanie na siebie uwagi.

Nie przyszło jej do głowy, że skoro tak mówię, to mogę mieć jakieś wyraźne argumenty na poparcie swojego punktu widzenia. Nie przyszło jej również do głowy, że nie zamierzałam nikogo obrazić, a na pewno już nie samą siebie. Bywają bowiem takie sytuacje, że ktoś jest absolwentem więcej niż jednej uczelni i właśnie ja w takiej sytuacji się znajduję. Żeby było barwniej kończyłam właśnie tenże kierunek, który uważam za łatwy. Mam takie zdanie, bo po prostu mam porównanie, wiele od siebie wymagam, nigdy tam większych problemów nie miałam, a mam za sobą setki godzin szkoleń w różnych innych miejscach, więc mniej więcej mam porównanie i wiem czego od siebie (i innych) oczekiwać.

My geniusze mamy takie ciężkie życie - nikt nas nie rozumie.

środa, 26 października 2011
Binga

Proponuję bardzo sympatyczną grę, którą obsługujemy myszką. Dość przyjemna, ale bardzo prosta jest także ścieżka dźwiękowa.

Twórcy spod znaku Ninjadoodle postawili przed nami wyzwanie przetrwania kilku rund, z którymi trzeba się uporać w jak najkrótszym czasie. Liczba kliknięć nie ma wpływu na wynik, o czym warto pamiętać. Kto ma konto na Mochigames ten dowie się jak uplasował się jego wynik w skali globalnej oraz czy zasłużył na medal;)

Życzę miłego liczenia, wbijania piłeczek, eksplodowania bomb oraz trącania wojowników ninja. Nie mówcie, że nie uprzedzałam! Nigdy nie wiemy co przyniesie następna plansza i na tym właśnie polega urok gry. Jej przejście zajmuje do kilkunastu minut, a dla zdesperowanych opisano po angielsku jak przejść kolejne poziomy.

Mój wynik przyniósł mi brązowy medal. Nie załapałam się niestety na miejsce w światowym rankingu. Trzeba ćwiczyć, ćwiczyć, ćwiczyć...

Zagrajcie!

Tagi: gra
23:25, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 25 października 2011
Pranie w domu

Wróżę, że powłoczka w róże została w rurze.

Takie rymy przychodzą mi do głowy, kiedy prana po podróży powłoczka zginie w niewyjaśnionych okolicznościach.

Tagi: śmieszne
20:10, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 24 października 2011
Warszawskie ulice

Przechadzając się kilka dni temu w dzielnicy Ochota natknęłam się na następującą karteczkę zatkniętą za wycieraczkę samochodu z zamojską rejestracją.

Nie będę się czepiać Warszaffki, choć czytając coś takiego można mieć fantazję, że ktoś czuł się wielki i dlatego wytyka innym pochodzenie. Nie znam się na przepisach, więc nie wiem, co było źle. Mogę tylko powiedzieć, że obok inni (z rejestracjami zaczynającymi się na "W") parkowali dokładnie tak samo. Nie jestem kierowcą, ale wyobrażam sobie, że odnalezienie takiego komunikatu raczej nie spowodowałoby u mnie szczerego postanowienia poprawy, a co najwyżej wywołało irytację.

O co zatem chodziło autorowi karteczki, który zadał sobie tyle trudu, by ją przede wszystkim znaleźć, a potem czytelnie ją zapisać i jeszcze zatknąć za wycieraczką tak, by była dobrze widoczna? Czy i Wy spotkaliście się z komunikatami utrzymanymi w tym stylu osobiście lub w historiach opowiadanych przez innych?

18:51, wildfemale
Link Komentarze (3) »
czwartek, 20 października 2011
Macierzyństwo

Tak się ostatnio składa, że miałam wiele do czynienia z dziećmi. Było to dla mnie doświadczenie o tyle trudne, że wychodziłam z założenia, że dzieci nie lubię, nie umiem się z nimi dogadać, nie wiem o co im chodzi, nie umiem się z nimi dogadać itp. Najprawdopodobniej wszystkie te obawy były podszyte lękiem i brakiem doświadczenia.

Z drugiej strony dzieci mnie lubią i same wychodzą z inicjatywą kontaktu. Nigdy tego fenomenu nie pojęłam. Może zbyt mało wierzę w siebie? Przeszłam nawet kiedyś jakieś szkolenie dotyczące kontaktu z dziećmi licząc na to, że moja postawa ostatecznie się zmieni. Nie zmieniła się.

A dzieci jak mnie lubiły, tak lubią. Dzieci, z którymi ostatnio miałam styczność mają różne trudności i czasem potraciły zaufanie do osób dorosłych. Początkowo miałam w stosunku do nich swoje zwyczajowe opory, jednak ku mojemu zaskoczeniu szybko mi one przeszły. Okazuje się, że w zasadzie dziecko nie jest w stanie zrobić takiej rzeczy, która by mnie wkurzyła. Istnieje wręcz obawa, że raczej rozpuszczę dziecko niż będę je nadmiernie karać. Oczywiście nie przyszłoby mi także do głowy by takie słodkie dzieciątko uderzyć.

Jednym słowem, dzięki przebywaniu z osobami młodszymi ode mnie dojrzałam i stałam się lepszą osobą dorosłą. Może nawet dopiero w pełni dorosłą. Odkryłam w sobie pokłady miłości i uczuciowości, których bym u siebie wcześniej nie podejrzewała. Nie posiadam dzieci, ale wiem, że wiele osób stara się o dziecko, a niepłodność jest plagą naszych czasów. Popyt na usługi typu sztucznego zapłodnienia jest tak duży, że kliniki leczenia niepłodności mnożą się jak grzyby na deszczu. Dziś dostałam mail promujący jedną z takich placówek. Czym prędzej wrzuciłam go do spamu, ale kto wie, czy to nie on skłonił mnie do napisania tej notki.

W związku z tym, że nie mogę tego sama wykonać, polecam wszystkim moim czytelnikom, którzy progeniturę posiadają, by do swego dziecka podeszli, przytulili (tak, tak bez względu na wiek) i obiecali sobie i dziecku, że nigdy, ale to przenigdy tego dziecka nie opuszczą. Chodzi o opuszczenie zarówno w sensie psychologicznym jak i fizycznym i o sytuacje kiedy dziecko ma szczególne problemy, sprawia trudności wychowawcze, robi "złe rzeczy", albo wnerwia nas na tysiąc innych sposobów.

To my jesteśmy w tej relacji dorośli i (teoretycznie) mądrzejsi.

niedziela, 16 października 2011
Co interesuje moich czytelników?

Wy obserwujecie mnie, a ja obserwuję Was. Nie dziwi chyba fakt, że czasem przeglądam statystyki wejść na blog i jestem zainteresowana tym, jak też ludzie do mnie docierają. Czasem piszę o seksie, więc nie dziwi mnie nawet, że część z moich czytelników trafia tutaj z portali erotycznych. Jeśli tylko będą czynić wartościowe kontrybucje w dyskusji, to mogą tu zostać:)

Wielu czytelników było zainteresowanych moimi wpisami o Centrum Nauki Kopernik, czy recenzją "Sali samobójców". Całkiem sporo osób jest też ciekawych jak się zostaje seksuologiem i jak się potem certyfikować, więc zadają wyszukiwarce to pytanie w różnych konfiguracjach.

Jednak pośród terminów wstukiwanych w okienko wujka G i przenoszących do mnie znajdują się też takie zupełnie zaskakujące. Oto szybki przegląd:

1. migają ikonki na pasku

Nie wiem co autor miał na myśli. W ogóle nie pamiętam, żebym się tu szczególnie rozpisywała o ikonkach. Chyba że źle z moją pamięcią. W każdym razie wszystkich zainteresowanych informuję, że póki co u mnie żadne ikonki nie migają.

2. sprzedam dziewictwo męskie

O sprzedawaniu dziewictwa, owszem, pisałam, ale to było dawno i niejako domyślnie chodziło mi o kobiety. Czy to kultura się zmienia, czy ja czegoś nie wiedziałam? Dziewictwo męskie ma jakąś wartość?! Wcale nie pytam złośliwie, a jedynie nie dostrzegam ewolucyjnego sensu wysokiego wartościowania prawictwa mężczyzny. Kobieta, ta to nie powinna mieć doświadczeń seksualnych przez związaniem się  jedynym partnerem. On w ten sposób będzie miał pewność, że noszone przez nią, a potem wspólnie wychowywane potomstwo nosi jego geny. Jaki jest zaś pożytek z męskiego braku doświadczenia seksualnego? W każdym razie mam apel do obu płci: dziewictwa lepiej w ogóle nie sprzedawać, a raczej obdarować nim kogoś, kogo się kocha.

3. bardzo silni ludzie

W głowę zachodzę o co chodziło w tym sformułowaniu. O znanych, zabawnych, głupich ludziach to piszę i często, ale żeby o bardzo silnych?! A może chodziło po prostu o siłę psychiczną?

4. białek termodynamika

To bardzo mnie dowartościowało. Poważny, naukowy temat. Przyznaję otwarcie, że znacznie to wykracza poza moją kompetencję. W powyższej sprawie proszę szukać pomocy w innych instancjach. Ja za to mogę się podzielić opisem wizyty w CNK, recenzją "Sali samobójców", wiedzą o seksie...

5. co by było gdyby była 1 płeć

Ot proszę, ktoś się pewnie zaczytał w informacjach o gender, albo rozmnażaniu. No i właśnie, gdyby była jedna płeć, to pewnie byśmy musieli zrezygnować z rozmnażania płciowego, względzie wymieniać się gametami jako hermafrodyci. Jeśli ktoś ma jeszcze inne koncepcje, to poczytam z autentycznym zainteresowaniem. Póki co powiem, że istnienie co najmniej dwóch płci (i światów tych dwóch płci) ma ogromny potencjał wzajemnego wzbogacania się na psychologicznym poziomie. Nie wspominam już o ewolucyjnych korzyściach wymiany i rekombinacji genów. Jednocześnie, chromosom Y ma coraz mniej regionów, które mogą wchodzić w crossing over i cokolwiek kodują (przynajmniej zgodnie ze współczesną wiedzą, bo ja nie chcę w to wierzyć), więc może funkcjonalnie zanika...

6. co mogę dać innym

Fantastyczne pytanie. Ostatnio reklamowałam wolontariat tłumaczeniowy dla TED, ale pisałam coś i o dobroczynności i jej motywach w ogóle. Jest coś mądrego w powiedzeniu, że tyle jesteśmy warci, ile możemy zaproponować innym. Mnie proponowanie czegoś dobrego innym zawsze poprawiało nastrój, a wolontariat niejednokrotnie wyciągał mnie z marazmu. Co możesz dać innym? Pomyśl w czym jesteś dobra/-y i rozważ sposoby dzielenia się tym - to chyba najbardziej uniwersalny przepis.

7. czy uprawiacie seks na studiach

No jak tam? Uprawiacie? Rozwiążcie dylemat mojej czytelniczki, lub czytelnika. Ja ze swej strony dodam, że choć nie znam aktualnych polskich badań dotyczących ściśle studentów, to wiek inicjacji seksualnej dla chłopców wynosi w Polsce około 18 lat, zaś dla dziewczynek 19. Wynika z tego, że uprawianie seksu na studiach jest całkiem prawdopodobne.

8. czy do garnituru pasuje plecak, gdzie trzymać rękę w garniturze

To dwa terminy, które mają wspólny mianownik w postaci garnituru, więc postanowiłam je omawiać łącznie. Otóż moim zdaniem do garnituru plecak jak najbardziej pasuje, ale ze mnie żadna Minge czy Lagerfeld. Rękę trzymać można w kieszeni spodni, kieszeniach marynarki, luzem... Oczywiście o ile to nasza ręka. Jeśli jest to ręka obca, algorytm postępowania zależy od tego, czy jest ona żywa czy nie oraz czy jest mile widziana w okolicy garnituru.

9. dbanie o siebie definicja

Kolejne bardzo dobre pytanie, które otwiera bardzo szeroki temat. Sama nie wiem, czy jestem w stanie się z nim zmierzyć. Wskaźnikiem potencjalnych trudności może być fakt, że kilka tygodni temu podczas inspirującego spaceru zrobiłam sobie dość obszerne notatki dotyczące dbania o siebie z myślą o napisaniu o tym notki. Po powrocie do domu notatki zdeponowałam w bezpiecznym miejscu i... z tematem się nie zmierzyłam. Poprzestanę zatem na twierdzeniu, że dbanie o siebie powinno być zbilansowane. To znaczy, zdrowie to nie tylko ładny wygląd, a dobra kondycja nie ogranicza się do intelektu. Dbanie o siebie prawdopodobnie obejmuje zarówno miłość do siebie, jak i dbanie o własną kondycję, rozwój intelektualny, życie duchowe i troskę o własne zdrowie. Jeśli macie to wszystko, dbanie o siebie idzie już z górki.

10. fajne młode cycuszki

Zaskoczyło mnie to! Czyżby wpisał to czytelnik bardzo dobrze znający mnie osobiście? Serio, jakie jest prawdopodobieństwo, że po wpisaniu tego w wyszukiwarkę traficie prosto do mnie?!

11. gdzie znajduje się błona dziewicza

Jest to fałd błony śluzowej u wejścia do pochwy. Nienaruszona świadczy o dziewictwie, czyli o tym, że kobieta nie odbywała jeszcze dopochwowego stosunku seksualnego (ale oralnie, analnie mogła się kochać do woli, już o pieszczotach nie wspominając). Proste jest to jedynie w teorii, bowiem do przerwania błony dziewiczej może dojść jeszcze przed odbyciem pierwszego stosunku, lub też właśnie pierwszy stosunek pozostawia ją nienaruszoną, bo błona jest tak bardzo elastyczna, że członek jej nie przebija. Błona jest ukrwiona, więc przy jej przerwaniu może się pojawić krwawienie. Kształty błon dziewiczych są bardzo różne, co również może wpłynąć na obfitość krwawienia i ewentualną bolesność jej przerwania - może to skonsultować ginekolog, jednak prawidłowa błona zawsze ma otwór, lub więcej otworków by umożliwić odpływ krwi podczas miesiączki. Mniej więcej tyle o tym wiem tak na gorąco. Mam nadzieję, że ktoś skorzysta z tej wiedzy.

12. kulki dopochwowe wikipedia

Zapewne chodzi o kulki do ćwiczenia mięśni Kegla. Wytrenowane kobiety wkładają nie do pochwy i są w stanie utrzymać nawet cały dzień. W zależności od stopnia wprawy można sobie zaaplikować kulki różnych rozmiarów. Wiem więcej, ale nie powiem, są od tego odpowiednie strony. Nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek pisała tak wiele o gadżetach erotycznych!

13. sex kręcony komurką

Od tematyki seksu daleko nie odchodzimy. Przykre, że ktoś, kto nie umie pisać po polsku bierze się za wyszukiwanie w sieci informacji o "sexie" zamiast zaopatrzenia się w solidny słownik. Mam nadzieję, że taki użytkownik uciekł stąd czym prędzej. Za dużo tu tekstu.

14. śmieszne przygody z serem

To wyszukiwanie absolutnie rozpala moją wyobraźnię. Nie wiem o jakie przygody chodziło, ale mam niejasne przypuszczenie, że jest to coś, co mogłoby się pojawić w kompilacji śmiesznych filmików. Chodzi o poślizgnięcie się na serze? Spleśniały ser? Śmianie się jak głupi do sera? Wszelkie prawdopodobne sugestie w tej materii będą mile widziane.

Na razie tyle doniesień. Nie wykluczone, że za jakiś czas powtórzę analizę.

22:18, wildfemale
Link Komentarze (8) »
piątek, 14 października 2011
Frog Dares

Dawno nie było gier, więc poprawiam się i zamieszczam kolejną recenzję. Tym razem w oko wpadła mi nowa produkcja Toffee Games. Jesteśmy sympatyczną żabką, która prowadzi bujne życie i tępi owady, unika drapieżnych rybek, zbiera klejnoty, wdrapuje się na chmurki..., no generalnie ratuje żabi ród.

Już czujecie, że musicie w to zagrać?

Sterujemy strzałkami. Do dyspozycji mamy też język (nim łapie się owady), który wystrzeliwujemy "X" - em. Generalnie obsługa jest bardzo wygodna i nie laguje. Przyjemna jest też grafika gry. Wszystko na planszy jest przyjemnie pozaznaczane, nie gubimy kierunków, wiemy czego się od nas oczekuje. Na pierwszym poziomie towarzyszy nam nawet żabka-przewodnik, która czasem wskakuje i na inne poziomy sprawdzić jak nam idzie. Jak dobrze pobuszujecie, to znajdziecie na planszach poukrywane sekrety. Grać można na dwóch poziomach trudności.

Mam wrażenie, że gra jest przeznaczona dla małych dzieci, ale wiem również, że część moich czytelniczek nie pogardzi i przedstawi osobistą weryfikację;) Zastrzeżenie, które mogę mieć to zbyt głośna (ale sympatyczna) muzyczka. Albo nie macie w czasie gry otwartych żadnych innych zakładek, które mogłyby wydawać dźwięki, albo wyłączajcie głos, bo w przeciwnym wypadku gra zagłuszy nam wszystko. Znajomość języka angielskiego w zasadzie wcale nie jest konieczna, ale lepiej go znać, zwłaszcza, że do ukończenia niektórych poziomów trzeba wybić wszystkie insekty na planszy lub zebrać wszystkie klejnoty i nie wiedząc tego będziemy się błąkać bez sensu zastanawiając się, dlaczego brama nie jest otwarta.

Zagrajcie!

Tagi: gra
19:02, wildfemale
Link Dodaj komentarz »
Tap madl

Wraz z początkiem roku szkolnego nadeszła druga edycja Top model. Wyemitowano już parę odcinków, także spieszcie się z nadrabianiem zaległości, bo wam pouciekają ;) W każdym razie, obejrzałam sobie właśnie na stronie TVN-u ostatni odcinek.

Żeby podtrzymać zainteresowani widzów miejsca wybierane na pokazy są coraz dziwniejsze. Ostatnio dziewczęta chodziły w kuli po wodzie oraz wisiały na linach w wieży na wysokości 100 metrów. Oczywiście możliwość zaaranżowania takiego wiszenia w przestronnym studio, tak by dziewczęta się nie bały, organizatorom do głowy nie przyszła. Coraz mniej pozytywnych aspektów..., a zapomniałabym - odpadła dziewczyna, która najbardziej mi działała na nerwy. Zatem jakieś plusy są;)

Skupiłam się na uwagach, jakie jury kierowało do uczestniczek. Nie rozumiałam ich zachwytów nad niektórymi fotografiami. Przykładowo pokazywali jakieś zdjęcie i mówili uczestniczce, że na nim pokazała jakieś emocje. Ja tych emocji nie widziałam i nie doczekałam się także określenia przez jurorów co dokładnie widzieli. Widać było to dla nich aż tak oczywiste, że nie widzieli potrzeby uciekania się do konkretu.

Podobnie prezentuje się Joanna Krupa świadcząca wsparcie uczestniczkom. Niestety, robi ona to w sposób wybitnie mało efektywny. "Musisz bardziej uwierzyć w siebie" słyszą uczestniczki. Niestety, w tłumie stylistów, fotografów i fryzjerów nie znalazł się nikt, kto by z nimi i nad tym aspektem pracował. Jak się pracuje nad wiarą w siebie? Szuka się grona adoratorów, czy może wypisuje na liście własne pozytywne cechy? Jakie są pani doświadczenia w tym zakresie,pani Krupa?

"Ciesz się wszystkim, co robisz w życiu" skierowała przewodnicząca jury do odpadającej uczestniczki. I choć uczestniczce sprytu i energii nie brakowało, to zastanawiam się, czy ona aby wie jak zmusić się do tej radości i czy taki stan w ogóle jest możliwy. Jaki jest sens dawania ogólnikowych rad, które są niewykonalne? I czy uczestniczki rzeczywiście czują wsparcie ze strony pani Krupy?

Wydaje mi się, że modelki in spe darzą jurorkę sympatią, ale na czym jest ona zbudowana? Czy Krupa faktycznie za kulisami jest po prostu sympatyczna? Czy chodzi raczej o to, że udało jej się osiągnąć taki rodzaj popularności, o której dziewczęta właśnie marzą i stanowi ona dla nich jakiś wzorzec? Czy wreszcie (nie chcę się z tym pogodzić) i uczestniczki i sama Krupa prezentują podobny, dość niski, żeby nie powiedzieć płytki, poziom?

Bardzo bym chciała zmienić zdanie, ale na razie przykład pani Krupy moim zdaniem dowodzi, że jeśli ktoś jest ładny, to jego brak mądrości może przejść niezauważenie...

 
1 , 2